Najważniejsze chwile
Dodane przez Asiunia dnia 08/04/2017 20:33





Uprzedzam, że będzie to bardzo intymny wpis.
Pewnego razu zauważyłam, że coś się dzieje z moim organizmem. Jest jakoś inaczej. Ogromna senność, jakieś takie zimno, po pracy przykrywałam się kołdrą i leżałam lub spałam. Ogólne wrażenia z tamtych dni - jest inaczej.
Któregoś dnia przyszło olśnienie - jestem w ciąży. Ta myśl przyszła i została. Nadeszły emocje - niedowierzanie, zaskoczenie. Lęk przed zmianą. Ogromną zmianą.
Tego samego dnia podzieliłam się swoimi podejrzeniami z mężczyzną. Poprosiłam o zorganizowanie wizyty w ginekologa. Odrzuciłam propozycję zrobienia najpierw testu, moje przekonanie w głębi było niezachwiane, płycej znajdowały się wątpliwości.
Miałam chęć od razu mówić wszystkim o swoich przeczuciach, ale zdecydowaliśmy, że poczekamy.
W gabinecie leżałam, czekając na badanie usg i myślałam, że odczuwam z jednej strony strach, z drugiej - podniecenie na myśl o tym, że wszystko się potwierdzi.
Lekarz powiedział, że spodziewam się dziecka. Emocje poszły w górę. Niepewność, co do tego, czy to dobrze, była na szczycie. Potem spojrzałam na ekran monitora. Zobaczyłam bijące serduszko. Szeroki uśmiech wypłynął na moją twarz i już taki pozostał do końca wizyty. Czułam, że wszystko jest ok, wszystko jest na właściwym miejscu. Od chwili zobaczenia bijącego serca, poczułam, że wątpliwości zniknęły.
Miałam ochotę natychmiast wszystkich poinformować o swoim szczęściu. Wyjść na dach i krzyczeć. Postanowiliśmy jednak inaczej, chcieliśmy zachować kolejność w udzielaniu dobrej wiadomości.
Nie powiem, że wiedziałam, jak to zrobić. Przez jakiś czas pierwsze zdjęcie dziecka leżało u mnie w szufladzie, sięgałam po nie i się uśmiechałam. Potem samo przyszło, powoli, w sposób radosny i naturalny, kolejnym osobom pokazywałam foto usg.
Ciąża na początku uczyniła mnie niemal niezdolną do nerwów. Takiego błogiego spokoju mógł mi pozazdrościć każdy. Do tej pory echo wspomnień przyczynia się do tęsknoty za tamtym czasem, który niestety uległ zakończeniu.
Wydawało mi się, że każdy zauważa zmiany we mnie, dziwiłam się potem, że tak nie było. Ludzie, którzy dowiadywali się o moim zmienionym stanie, często mówili, że nic nie widać.
A ja kwitłam. Wewnątrz. Senność i zmęczenie były głównymi objawami. Nie miałam wymiotów, nie miałam różnych dolegliwości, które często występują. No ale siedzenie na krześle zaczynało sprawiać trudności, potem doszły kłopoty z oddechem.
Pewnego ranka poczułam na brzuchu po lewej stronie na dole dwa leciutkie uderzenia, pierwsze ruchy mojego maluszka. Przez pół dnia żyłam myślą o nich. Później przez trochę była cisza i spokój, następnie energia dziecka znowu stała się wyczuwalna.
Na jednej z wizyt u ginekologa usłyszałam pytanie, czy chcę poznać płeć swojego potomka. Bardzo chciałam. Słowa "to dziewczynka" były zaskoczeniem, ale czułam, że rozbłyskam od środka. I znowu uśmiech nie znikał mi z twarzy.
Ciąża trwa. Zmieniło się trochę. Pojawiły się lęki o przyszłość, różne dolegliwości są codziennością. Bywa lepiej i gorzej. Ale to wszystko można znieść, kiedy się pomyśli o niej - Malutkiej. I kiedy się czuje, jak się przewraca w brzuchu.