zwyczajni i niezwyczajni... w sieci
STARTFORUMBLOGIGALERIAKONTAKT/ WSPÓŁPRACADORADCA PRAWNYPORADY DIETETYKA
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.

Nawigacja
START
FORUM
BLOGI
GALERIA
LINKI

Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 136
Najnowszy Użytkownik: xwaniiliax

Ostatnio online
Karolina< 5 mins
AlicjaSz< 5 mins
MG Elucha12:55:07
Tomasz Cz19:34:48
Asiunia 2 weeks
CeeM10 weeks
Merlinscamn12 weeks
xwaniiliax19 weeks
Joshvut19 weeks
Dougwer20 weeks

NASZE BLOGI

Jeżeli i Ty masz ochotę prowadzić tu swój blog

(oczywiście bezpłatnie),

zarejestruj się

i napisz

Prywatną Wiadomość (PW) do Administratora


DARMOWA PORADA PRAWNA


POLUB NAS!

CYTAT Z FORUM/wredota
- Administrator

wredota napisała:

goście pewnie standardowo do życzeń dołączą kwiatki.
dlatego wymyśliłam wierszyk, który wydrukujemy i włożymy do zaproszeń ślubnych:
Drodzy Goście, Goście mili!
W życia ważnej dla nas chwili
myśl radosną mamy taką:
zróbcie prezent przedszkolakom!
Zamiast kwiatów krótkotrwałych
dajcie radość dzieciom małym:
kredki, farbki i mazaki
to jest dar nie byle jaki.
My w imieniu naszych gości
do przedszkola zaniesiemy
radość, uśmiech i zabawę!

co o tym myślicie? co ewentualnie zmienić?



Link do wątku
Dodane przez MG Elucha
dnia 18/07/2011 12:01
0 Komentarzy
433 Czytań - Drukuj

CIEKAWY ARTYKUŁ/Kocham cię. Zabijmy męża
- Administrator

Siedzą i podrywają innych przez komórki. Romans mojej żony kosztował nas ponad 6 tys. zł

Oto rodzina. Dziecko, żona, mąż. W mieście średniej wielkości, przy dużym stole, pod lampą w kuchni, gromadzą przyjaciół. Noszą kolorowe ubrania, przytulają się przy obcych, podają herbatę w kubkach, nie zmuszają do kapci przy wejściu, ich dziesięciolatek dobrze się uczy. Nie zdradzają się. Oboje przed czterdziestką. Choćby nie wiem jak się w dzień pokłócili, w nocy śpią przytuleni do siebie na łyżeczkę.

Adam podróżuje. Jest archeologiem. Malwina opiekuje się dzieckiem. Siedzi przeważnie w domu i czeka na męża. "Kocham cię, pyśku", ślą sobie takie SMS-y przez kulę ziemską. Ale kiedyś (dokładnie to półtora roku temu) Malwina przestaje odpisywać na wiadomości od męża. To znaczy czasem napisze "ja ciebie też". Ale rzadko.

Adam tkwi trzy miesiące na placówce gdzieś w świecie i się martwi. Pisze maile, żona nie odpisuje.

Dzwoni do domu, ona nie odbiera.

Wraca, a Malwina mówi mu, że nie mogą być już razem, że ktoś stanął między nimi. Tak od razu to mówi, przy powitalnej herbacie. Żeby mieć to za sobą. Tłumaczy, że ten ktoś ją kocha, też ma dziecko i zamierzają być razem już na zawsze. I że Adama nie zdradziła.

Czy ty tego chcesz?

Siedzisz z Adamem w małej knajpce. Kelner podał wam do herbaty spodek pestek dyni. Adam każdą z nich systematycznie kruszy paznokciem na kawałki. Okruchy strąca na podłogę.

- Nawet pomyślałem, że jak się żona zakochała, to musi być porządny facet. Bo Malwa byle kogo by sobie nie wybrała. Chodziłem za nią przez kilka dni i prosiłem, żeby powiedziała kto to. Chciałem się z nim spotkać i prosić, żeby nie rozbijał naszej rodziny. Że może mnie zrozumie.

Uznałem, że dużo winy leży po mojej stronie. Ja, spełniony zawodowo i towarzysko obieżyświat. I ona, jak Penelopa, wiecznie na mnie czekająca.

Zauważyłem, że chodzi wciąż z komórką. Do łazienki, na spacer z psem, do łóżka. I wciąż odpisuje na SMS-y. Ukradłem jej ten telefon, gdy zostawiła go przez nieuwagę na lodówce. Pierwszy raz w życiu zabrałem komuś coś bez jego wiedzy. Znalazłem tam setki SMS-ów do jednego mężczyzny. To nie były erotyczne wiadomości. Tylko takie: "Czy na pewno mnie nie zostawisz?", "Czy na pewno mnie kochasz?". Pisała mu o problemach w małżeństwie, poetyckie zdania układała.

Przeczytałem też wiadomości od niego. Słał je z internetowej bramki SMS-owej, spod numeru 7281. Doszedłem do początku ich korespondencji.

Moja żona dwa miesiące wcześniej wysłała pod ten numer prośbę o horoskop. Musiała go znaleźć w jakiejś kolorowej gazecie, pełno ich wszędzie. Wróżka jej postawiła tarota, wywróżyła szczęście. Aż tu nagle, kilkanaście wiadomości dalej, spod numeru wróżki zaczęły przychodzić osobiste pytania od jakiegoś faceta.

Nawiązali romans. Słał do niej teksty typu: "Co?", "A jak?", "Jak myślisz", "Czy ty tego chcesz?", "Wiesz, że cię kocham", "Lubię takie zakręcone dziewczyny jak ty", "Będę z tobą na zawsze". Setki takich.

Nie myśl o nim źle

Malwina przestaje wstawać z łóżka. Całe dnie śpi i płacze, odbiera i śle wiadomości. Mówi mężowi, że wkrótce się wyprowadzi. Tylko jeszcze nie wie dokładnie kiedy. Ukochany da jej wkrótce znać. Nie chce z Adamem rozmawiać, nie chce się kłócić. Nic od niego nie chce.

Adam prosi kolegę komputerowca, żeby pomógł mu zlokalizować przez internet faceta Malwiny. Kolega patrzy na cyfry 7281 i mówi, że to jest chyba numer jakiejś firmy.

Adam znów podbiera telefon żonie, gdy ta zasypia. Podszywa się pod nią.

"Spotkajmy się" - pisze.

"Dobrze" - on odpowiada.

Adam: "Dziś?"

On: "Czy ciągle mnie kochasz?".

Adam: "Tak. Muszę cię zobaczyć".

On: "Czemu?".

Adam: "Jeśli teraz się ze mną nie spotkasz, zrywam z tobą".

On: "Czy mnie kochasz?".

Adam: "To gdzie się widzimy?".

On: "Gniewasz się?".

Adam wysyła sto podobnych wiadomości. Ale nie udaje mu się umówić z ukochanym Malwiny. Bierze więc swoją komórkę.

Pisze: "Błagam, nie rozbijaj naszej rodziny. Zostaw moją żonę".

On: "Co ty bredzisz? Czy życzysz sobie Świetlistych Kart Anielskich? Jestem wróżką".

Adam: "Robisz sobie z tego żarty? Piszę o mojej żonie".

On: "Ty nie jesteś ideałem. Pewnie każdą byś zaliczył, a rodzinka nie jest ważna".

Adam: "Spotkajmy się, porozmawiajmy".

On: "Mam moc".

Też nie udaje mu się umówić z ukochanym Malwiny.

Adam dochodzi jedynie do wniosku, że jego żona zakochała się w strasznym prostaku.

Stop

Trzask. Pestka dyni pęka jak karaluch pod palcem Adama. Nie wypił nawet łyka herbaty, ale głupio mu to przypominać, gdy opowiada najsmutniejsze dni swojego życia. Słuchasz go dalej.

- Mijał czwarty miesiąc tego romansu.

Żona wciąż wierzyła, że wkrótce odejdzie, a ja zrozumiałem, że ona nawet nie wie, jak on wygląda, że nigdy się jeszcze nie spotkali. Czułem, że to oszust. Myślałem jednak, że to jakiś człowiek krzywdzi obcą kobietę tylko dla okrutnego żartu.

Kolega komputerowiec poradził mi, żebym sprawdził rachunki żony. Powiedział, że wysyłanie SMS-ów na czterocyfrowe numery kosztuje o wiele więcej niż zwykłe wiadomości. Okazało się, że żona wysłała już około dwóch tysięcy SMS-ów. Kosztowały nas ponad 4 tysiące złotych. Jedna wiadomość kosztuje 2 złote plus VAT, czyli 2,44 zł.




Więcej artykułu... TUTAJ
Dodane przez MG Elucha
dnia 12/07/2011 21:55
4 Komentarzy
621 Czytań - Drukuj

CYTAT Z FORUM/Jagienka
- Administrator

Jagienka napisała:



My też zbieramy... Julka pilnuje, żeby ani jedna się nie zmarnowała... Szkoda, że Olsztyn tak daleko... Jak się zbiera dla kogoś kogo się zna jest większa motywacja... Bo my tu tak w ciemno... Oddajemy do szkoły... A gdzie to idzie to nie wiem...


Link do wątku
Dodane przez MG Elucha
dnia 12/07/2011 10:48
0 Komentarzy
480 Czytań - Drukuj

Jak nie zatruć się na wakacjach?
- Administrator

Latem częściej wyjeżdżamy i jadamy poza domem, jesteśmy więc bardziej narażeni na kłopoty żołądkowe. Możemy uniknąć ich, zachowując minimum ostrożności.


Jeżeli karmisz piersią, nie rezygnuj z tego przed wakacjami. W upalne lato twoje mleko, szczególnie w traperskich warunkach - pod namiotem czy na górskim szlaku - jest najzdrowszą potrawą, jaką możesz dać swojemu maluchowi. Ale jeśli dziecko przeszło już na mieszanki mleczne, skrupulatnie stosuj się do poniższych zasad:

 nie rób mleka na zapas;

 nie zostawiaj na później resztki mleka;

 butelki i smoczki od razu myj, jak najszybciej susz i chowaj przed muchami w zamykanej szafce lub pudełku;

 mleko w proszku i kaszki przechowuj w szczelnych pojemnikach (niekoniecznie w lodówce).

Coś na (pierwszy) ząb

Maluchy, które mają właśnie rozszerzaną dietę, najlepiej żywić potrawami ze słoiczków. Szczególnie, jeśli jesteśmy w innej strefie klimatycznej (dziecko uniknie wtedy tzw. biegunki podróżnych. Takie dania obiadowe, przeciery warzywne i owocowe jeszcze szczelnie zamknięte można bez obaw przechowywać w temperaturze pokojowej. Wieczko słoika powinno być wklęsłe. Jeśli przy otwieraniu "kliknie", możesz być pewna, że słoiczek był hermetycznie zamknięty i jego zawartość się nie zepsuła. Resztek ze słoiczka nie zostawiaj na później, chyba że w lodówce. Ale jeśli chcesz podzielić porcję na mniejsze, zrób to, zanim podasz malcowi pierwsza łyżeczkę pokarmu. Znajdujące się w ślinie bakterie mogą bowiem sprawić, że jedzenie szybciej się zepsuje.

Wakacje bez lodówki

Pod namiotem, na spływie kajakowym czy podczas wyprawy rowerowej o wiele trudniej zadbać o malucha, który je już w zasadzie wszystko. Bo wiele z jego ulubionych potraw należałoby trzymać w chłodniejszej temperaturze, a nie jest to przecież możliwe. Konieczne jest więc takie zmodyfikowanie menu, by nie narażać się na zjedzenie czegoś, co zdążyło już stracić świeżość. Zasada numer jeden, to kupowanie niewielkich, najlepiej na jeden-dwa posiłki porcji jedzenia. Kłopotliwe, ale - jeśli w sklepie towar był przechowywany w odpowiednich warunkach - skutecznie zabezpiecza przed zatruciem.

Na co zwracać uwagę, kupując i przechowując:

Wędliny nawet paczkowane, wymagają warunków chłodniczych, zwykle od 2 do 6 st. C. Jeżeli nie ma upałów, można przetrzymać wędlinę przez kilka godzin lub przez noc. Wędlina w kawałku jest trwalsza niż krojona. Kupuj raczej szlachetne gatunki: szynkę, polędwicę, schab. W kiełbasie zwykłej jest znacznie więcej wilgoci sprzyjającej rozwojowi bakterii. To samo dotyczy wszelkich podrobów: pasztetów, pasztetowych, nadziewanych gęsi i indyków, kurczaków, a także parówek. Unikaj ich, to właśnie one powodują największą liczbę zatruć. Jeśli wasza rodzina w żaden sposób nie potrafi się obejść bez kiełbasy, wybierajcie suszoną.

Masło (i margaryny) wyjątkowo źle znoszą wysoką temperaturę. Lepiej z nich zrezygnować lub kupować w małych porcjach.

Mleko, kefiry, jogurty, twarożki i biały ser wymagają warunków chłodniczych. Wyjątkiem są napoje mleczne i mleko UHT w kartonikach, które przed otwarciem można przechowywać w temperaturze otoczenia. I wypić od razu po otwarciu. Można posiłkować się zwykłym mlekiem w proszku, któremu nawet duże upały nie szkodzą (o ile data przydatności do spożycia jest aktualna).

Sery tylko topione w miarę dobrze znoszą upały, inne robią się po prostu niesmaczne.

Jaja im upał nie szkodzi, ale bywają niebezpieczne z innego powodu. To na ich skorupce czasami bytują bakterie salmonelli. Zatrucie nimi może się skończyć leczeniem w szpitalu. Dlatego lepiej wystrzegać się wszelkich potraw, w których są surowe jaja: tortów i ciastek z kremem, serników na zimno, majonezu, sosów majonezowych. Spokojnie natomiast możesz podać dziecku lody, bo obecnie nie dodaje się już do nich surowych jajek, ale sproszkowanych. Na wszelki wypadek lepiej jednak kupuj wyroby dużych, znanych producentów. Spokojnie możesz natomiast podać na śniadanie omlet czy jajecznicę. Pamiętaj tylko, żeby przed rozbiciem umyć jajka ciepłą wodą lub na10 sekund zanurz we wrzącej wodzie. Po przygotowaniu potrawy z jajek, a także z drobiu, zawsze umyj dokładnie ręce, wszystkie naczynia i sztućce oraz miejsca, w których ich używałaś.

Jesteśmy na wczasach...

W miejscu, w którym spędzacie wakacje, z pewnością nie brakuje takich, gdzie możecie zjeść coś na ciepło. Już dwulatka możesz żywić w stołówce lub restauracji, najlepiej hotelowej lub poleconej wam przez inną rodzinę z dziećmi. Małe dziecko nie powinno jeść potraw ciężkostrawnych i ostrych, np. bigosu czy flaków, tłustego i twardego mięsa (najczęściej zresztą samo ich nie tknie), dziczyzny, potrawek na śmietanie. Jeśli chcesz podać mu świeżą rybę, wybierz smażalnię, w której ryby przygotowuje się na oczach klientów także na grillu, lub zdejmij wcześniej z ryby tłustą panierkę. Poza tym wszystko w granicach rozsądku. Od czasu do czasu nie zaszkodzi mu kotlet schabowy czy befsztyk z frytkami, byle nie jadło ich codziennie.

JEŚLI JEDNAK ZACHORUJE...

Niedyspozycja żołądkowa nie zawsze oznacza zatrucie, zawsze jednak gdy dziecko ma biegunkę i wymioty, najważniejszym zadaniem jest nie dopuszczenie do odwodnienia organizmu. Maluch powinien pić w ciągu doby 150-170 ml płynu na każdy kilogram ciała.

 Jeśli karmisz naturalnie, po czterogodzinnej przerwie, kiedy powinnaś podawać maluchowi tylko płyn do nawadniania doustnego (np. Orsalit, Gastrolit, ORS 200), możesz wrócić do piersi, nadal pojąc dziecko również tym płynem. Jeżeli karmisz butelką, postępuj podobnie: po czterech godzinach nawadniania możesz spróbować podać mieszankę mleczną.

 Woda dla dziecka musi być bezwzględnie czysta, czyli nie ze studni czy własnego ujęcia, najlepiej źródlana lub oligoceńska sprzedawana w butelkach.

 W przypadku biegunki sprawdź, czy w stolcu nie ma śluzu, ropy lub krwi. Jeśli jest - szukajcie lekarza.

 Jeżeli dziecko ma gorączkę, podaj mu środek przeciwgorączkowy z paracetamolem (uwaga, ibuprofenu nie podaje się przy biegunce); jeśli temperatura się nie obniża, zrób dziecku dodatkowo zimny okład na czoło, ręce i nogi.

 Jeśli wymiotuje, ustaw obok jego łóżka miskę.

 Dawaj mu do picia zimne płyny w małych ilościach, ale za to często (5 ml co 1-2 minuty). Jeśli nie chce pić lub wydaje ci się, że pije za mało, chwyć dwoma palcami skórę na jego brzuchu. Jeżeli fałd rozprostowuje się powoli lub wcale, to znak, że organizm jest odwodniony. Natychmiast jedź z nim do lekarza.

 Bezwzględnie przestrzegaj higieny. Pamiętaj o umyciu rąk po zmianie pieluch i dopilnuj, by starsze dziecko myło ręce po każdej wizycie w toalecie.

 Zawieź malca do szpitala także, jeśli: ma mniej niż pół roku; jest w wieku od 6. do 12. miesięcy, a wymioty i biegunka trwają ponad sześć godzin; ma ponad rok, a jego stan nie poprawia się po 24 godzinach.

źródło

Dodane przez MG Elucha
dnia 11/07/2011 11:27
0 Komentarzy
464 Czytań - Drukuj

CYTAT Z FORUM/asiaR
- Administrator

asiaR napisała :



Myślę że trzeba rozmawiać bo nie da się nic zrobić na siłę jak obie strony nie zdają sobie sprawy że nawet chwilowe bycie na odległość ma swoje skutki i najzwyczajniej w świecie wystarczy to przeczekać. Myślę że to wynika z tego że jednak człowiek nie jest wcale taki elastyczny jakby się mogło wydawać i nie przystosowuje się do okoliczności z dnia na dzień nawet jeżeli się wydaje że jest na to przygotowany.

Link do wątku
Dodane przez MG Elucha
dnia 09/07/2011 12:55
0 Komentarzy
404 Czytań - Drukuj

CYTAT Z FORUM/joasia
- Administrator

joasia napisała :

Witek ma 5 lat i też się buntuje. Czasami zastanawiam się dlaczego w poradnikach o wychowaniu pisze się tylko o buncie dwulatka. Ja mam wrażenie, że ten bunt zaczyna się od drugiego roku, a kończy pewnie dopiero w dorosłości

Link do wątku
Dodane przez MG Elucha
dnia 06/07/2011 11:05
0 Komentarzy
480 Czytań - Drukuj

CYTAT Z FORUM/AlicjaSz
- Administrator

AlicjaSz napisała:




Jakbyście mieli możliwość zagrać w filmie to jaką rolę byście chcieli?
Ja bym chciała grać gospodynię, która znajduje zwłoki swego pracodawcy za biurkiem i strasznie krzyczy


Link do wątku
Dodane przez MG Elucha
dnia 01/07/2011 16:22
4 Komentarzy
509 Czytań - Drukuj

Jak nauczyć dziecko, by uważało na obcych
- Administrator

Jak nauczyć dziecko ostrożności, nie rujnując zarazem jego naturalnej i cennej ufności do świata?

Diabeł (nomen omen) tkwi w szczegółach. Nie da się dziecka nauczyć zasad bezpieczeństwa, nie poświęcając tej sprawie czasu i uwagi. Oto kilka wskazówek, które pozwolą wam przeprowadzić domowe lekcje asertywności dla siedmiolatków.

 - Potrzebna wiara w siebie. Wzmacniaj ją w dziecku. Pozwalaj na podejmowanie samodzielnych decyzji, branie odpowiedzialności, nawet jeśli skutek będzie gorszy, niż gdybyś je wyręczyła. To buduje poczucie własnej wartości.

 - Prawo do „nie”. Pozwalaj na to, by dziecko ci się sprzeciwiało. Nie wymagaj posłuszeństwa i uległości za wszelką cenę. Kto w domu rodzinnym nauczy się tylko potakiwania, ten nie będzie wiedział, jak się bronić poza domem.

Spróbuj wpoić dziecku przekonanie, że w każdej sytuacji i bez wdawania się w dyskusje ma prawo powiedzieć "nie", jeżeli tylko ktoś dorosły proponuje mu zrobienie czegoś, co budzi w nim sprzeciw.

 - Bez całusów na siłę. Dziecko powinno wiedzieć, że to ono decyduje, czy i kiedy ma ochotę na pieszczoty i przytulanie. Nie tylko dalsi znajomi, ale również babcia, dziadek, wujek, a nawet rodzice muszą to prawo zaakceptować. Zasada „moje ciało należy do mnie” przyda mu się przez całe życie.

 - Ważna intuicja. Pozwól dziecku polegać na uczuciach. Powiedz mu, że w takich sprawach warto ufać własnej intuicji. Jeśli coś mówi nam, że ten konkretny człowiek ma wobec nas złe zamiary, posłuchajmy tego wewnętrznego głosu i zachowajmy ostrożność.

 - Bez konwenansów. Jeżeli w pociągu dziecko nie chce rozmawiać z innymi pasażerami, a w poczekalni do lekarza milczeniem zbywa pytanie: „Jak masz na imię?”, nie wywieraj presji. Pogawędka z obcym to dla dziecka żadna przyjemność, nie powinno się go do niej zmuszać. Bo w innej sytuacji też uzna, że nie ma prawa odmówić rozmowy.

 - Lekcja obrony. Powiedz dziecku, że jeśli ktoś kiedykolwiek próbowałby je chwycić albo gdzieś zaciągnąć, powinno jak najgłośniej krzyczeć (warto to trochę potrenować w ustronnym miejscu). W takiej sytuacji może też, a nawet powinno, bronić się na wszelkie możliwe sposoby - nawet kopać i gryźć. Zapewnij dziecko, że nigdy nie będziesz się gniewać, jeśli zachowa się w ten „niegrzeczny” sposób.

 - Ostrożność nie zawadzi. Naucz dziecko, że jeśli ktoś częstuje je słodyczami, daje mu pieniądze albo jakiś prezent, zawsze powinno najpierw zapytać cię, czy może to przyjąć. A jeżeli nie ma cię w pobliżu, musi odmówić.

 - Bez etykietek. Lepiej nie podpisywać w widocznym miejscu przedmiotów należących do dziecka. Torba czy czapka z jego imieniem mogą zostać wykorzystane także przez nieżyczliwe osoby. Dziecko łatwiej uwierzy, że ktoś, kto zna jego imię, jest znajomym rodziców, i przyjmie za dobrą monetę wszystko, co usłyszy.

 - Do toalety we dwójkę. Nie puszczaj dziecka samego do WC na dworcu, w supermarkecie ani w przejściu podziemnym - może tam się natknąć na coś nieprzyjemnego. Poszukajcie kawiarni, restauracji lub kabiny dla niepełnosprawnych, do której można wejść razem z dzieckiem.

 - Telefon dobra rzecz. Jeżeli twoje dziecko jest już tak samodzielne, że czasami idzie gdzieś bez ciebie, warto wyposażyć je w telefon na kartę. To da mu możliwość zawiadomienia cię o tym, gdzie jest i co robi, a także - w razie czego - zaalarmowania was, że dzieje się coś niebezpiecznego.

 - Niepotrzebny lęk. Nie strasz dziecka. Ciągłe przypominanie, że wszędzie czyhają źli obcy, w niczym mu nie pomoże. Wręcz przeciwnie, obudzi tylko nieufność do całego świata, która mu utrudni rozpoznawanie, jaka sytuacja jest rzeczywiście ryzykowna, a jaka bezpieczna. A przecież nie każdy człowiek, który zagadnie malucha, to bandzior.

Jak w teatrze

Warto przećwiczyć w domu z dzieckiem zachowanie w różnych sytuacjach. Dzięki temu, gdyby się naprawdę zdarzyły, zareaguje odruchowo. Oto kilka możliwych scenek:

 - do zerówki (albo świetlicy) przychodzi po dziecko obca pani; twierdzi, że mama prosiła, żeby razem wrócili do domu;

 - jadący samochodem pan pyta o drogę i proponuje, by dziecko wsiadło i objaśniało mu, jak jechać;

 - ktoś prosi o pomoc w niesieniu torby i obiecuje za to nagrodę;

 - ktoś zaczepia dziecko na dworze (po imieniu) i mówi, że przysłała go mama, która zapomniała czegoś z domu;

 - miły pan pokazuje zdjęcie psa i prosi o pomoc w jego poszukiwaniu;

 - sympatyczna, dobrze ubrana pani mówi, że ma w samochodzie małe szczeniaki i zaprasza do ich obejrzenia;

 - nieznana osoba dzwoni do drzwi i prosi o szklankę wody;

 - ktoś obcy stuka w szybę auta, w którym dziecko zostało na chwilę samo, i mówi, że rodzicom stało się coś złego.

Możecie odgrywać te sceny, zamieniając się rolami. To pozwoli dziecku dostosować zachowanie do sytuacji i poczuć się pewniej.


źródło
Dodane przez MG Elucha
dnia 30/06/2011 20:33
0 Komentarzy
570 Czytań - Drukuj

CYTAT Z FORUM/Jagienka
- Administrator

Jagienka napisała :




No szkoda... Ale może Maja lubi po prostu z nami pobyć tak milcząco...
Niemniej jeśli się odważy to z wielką radością będziemy czytać Jej literki...




Droga Maju,
bardzo proszę,
popisz z nami
chociaż troszkę...
Tu są myśli,
spostrzeżenia,
Masz też coś
do powiedzenia...
Każdy z nas
jest inny ale,
dzięki temu
jest WSPANIALE!


Link do wątku
Dodane przez MG Elucha
dnia 30/06/2011 15:24
0 Komentarzy
562 Czytań - Drukuj

CYTAT Z FORUM/JustynaOF
- Administrator

JustynaOF napisała :



Mala ostatnio polozyla sie przed sklepem z foszkiem. Stalam sobie obok i czekalam az wstanie. Podszedl do mnie pewien przystojniak i zagadal "widze, ze delektujesz sie macierzynstwem" Odpowiedzialam, ze oczywiscie cudowny okres w zyciu, dodal, ze troszke sie zawiodl bo mala nie krzyczy i nie placze

Link do wątku
Dodane przez MG Elucha
dnia 30/06/2011 09:35
0 Komentarzy
486 Czytań - Drukuj

CYTAT Z FORUM/AlicjaSz
- Administrator

AlicjaSz napisała :




Jesli chcecie, to napisze Wam jak przygotowac rabarbar do ciasta, aby byl miekki, ale nie byl dzemem.
Kiedy juz dostaniemy od znajomego sasiada torbe mlodego rabarbaru to go myjemy, obieramy, kroimy na powiedzmy centymetrowej dlugosci kawalki. Nastepnie bardzo mocno rozgrzewamy patelnie wrzucamy garsteczke rabarbaru i dodajemy troche cukru. Chwilke mocno przysmazamy na bardzo mocnym ogniu, aby nie puscilo soku. I tak powtarzamy czynnosc, az usmazymy caly rabarbar. Potem dodajemy cukier i troszke bulki tartej. Kladziemy na kruche ciasto, posypujemy kruszonka i pieczemy.

Pamietajcie, zeby nie wrzucic zbyt duzo rabarbru na raz na patelnie, to sedno sukcesu.


Link do wątku
Dodane przez MG Elucha
dnia 26/06/2011 19:14
0 Komentarzy
465 Czytań - Drukuj

Strona 64 z 65 << < 61 62 63 64 65 >
`REKLAMA

U NAS ZNAJDZIESZ COŚ DLA SIEBIE

;
1 2 3 4

ZAPRASZAMY DO KRÓTKIEJ REJESTRACJI I DO ROZMÓW NA FORUM
Design by: d4u.hut2.ruPowered by PHP-Fusion © 2003-20052012269 Unikalnych wizyt

Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie