zwyczajni i niezwyczajni... w sieci
STARTFORUMBLOGIGALERIAKONTAKT/ WSPÓŁPRACADORADCA PRAWNYPORADY DIETETYKA
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.

Nawigacja
START
FORUM
BLOGI
GALERIA
LINKI

Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 133
Najnowszy Użytkownik: Merlinscamn

Ostatnio online
Karolina01:25:14
AlicjaSz02:41:05
MG Elucha07:02:28
Tomasz Cz 1 day
Asiunia 1 week
CeeM 4 weeks
Merlinscamn 5 weeks
wehnRhync11 weeks
andriu11 weeks
PraZmaGah18 weeks

NASZE BLOGI

Jeżeli i Ty masz ochotę prowadzić tu swój blog

(oczywiście bezpłatnie),

zarejestruj się

i napisz

Prywatną Wiadomość (PW) do Administratora


DARMOWA PORADA PRAWNA


POLUB NAS!


Niebo za oknem...czy jesteśmy sami?
- Tomasz Cz




Zdaniem prof. Briana Coxa (ur. 1968) ludzkość musi zmierzyć się z wizją samotności w kosmicznej pustce. Ten popularyzator nauki twierdzi, że w naszej galaktyce istnieją tylko jedne inteligentne i zdolne do budowy cywilizacji istoty. To ludzie. Jeśli istniały starsze inteligentne rasy, raczej już ich nie ma r11; mówi uczony, wyjaśniając, że postęp zawsze idzie w parze z samozagładą.

"Rozwój nauki i inżynierii wyprzedza rozwój polityczny, co prowadzi do katastrofy powiedział Cox w wywiadzie dla "Daily Mail". Jedno z rozwiązań paradoksu Fermiego mówi, że nie da się utrzymać kontroli nad światem mającym potencjał, by się unicestwić " dodał.

Cox uznaje również, że życie to w kosmosie bardzo rzadkie zjawisko i wynik zbiegu sprzyjających okoliczności.

" Życie, tak jak gwiazdy i planety, to tylko tymczasowa struktura na długiej drodze od porządku ku chaosowi" stwierdził.

Choć Cox nie wyklucza, że kosmici mogą istnieć w innej galaktyce (a tych są miliardy), wydaje mu się, że nie ma ich w naszym najbliższym gwiezdnym sąsiedztwie.

"Jeśli założymy, że nie jesteśmy jedyną cywilizacją w galaktyce, kilka innych musiało wyewoluować miliardy lat przed nami. Tylko gdzie one są?" - pytał uczony.

Poglądy Coxa na problem życia pozaziemskiego nie są nowatorskie ani przełomowe. Od dekad nad tym, gdzie są kosmici i dlaczego się z nami nie kontaktują rozmyślają naukowcy próbujący rozwiązać wspomniany paradoks Fermiego. Nazwa paradoksu wiąże się z postacią włoskiego fizyka-noblisty, Enrico Fermiego, który w 1950 r., podczas rozmowy z kolegami na temat UFO i obcej inteligencji, miał wykrzyknąć: "No to gdzie Oni są!".

W praktyce paradoks odnosi się do rozdźwięku między rozmiarami wszechświata i wysokimi szansami na zaistnienie w nim inteligentnych form życia, a brakiem namacalnych śladów Obcych. Liczbę pozaziemskich cywilizacji w Drodze Mlecznej próbował oszacować na początku lat 60. astronom Frank Drake, tworząc specjalne równanie, z którego wynikało, że w naszej galaktyce powinny być tysiące inteligentnych ras. Choć równanie Draker17;a ma charakter czysto probabilistyczny i jest eksperymentem myślowym, jego autor uznał, że nasłuchiwanie kosmosu w poszukiwaniu przekazów radiowych od Obcych prędzej czy później musi przynieść sukces.

Przy pomocy Sagana oraz radzieckiego astronoma Iosifa Szkłowskiego, dr Drake zainicjował ponad pół wieku temu projekt SETI (skrót od ang. Poszukiwanie Inteligencji Pozaziemskiej). Niestety, mimo szeroko zakrojonych poszukiwań i tymczasowego włączenia SETI w badania NASA, nie udało się odebrać wyczekiwanego "Cześć" od kosmicznej braci. Zdarzały się co prawda pojedyncze sygnały rozbudzające nadzieje (m.in. sygnał "Wow!" odebrany w 1977), ale żaden z nich się nie powtórzył.

Dlaczego więc kosmos milczy, mimo iż powinien tętnić sygnałami Obcych? I dlaczego żadna z pozaziemskich ras nie obwieściła nam dotąd swojej obecności? Istnieje kilka możliwych odpowiedzi na te pytania. Pierwsza uznaje, że inteligentne życie pozaziemskie nie istnieje bądź jest tak rzadkie, iż szanse na jego znalezienie w głębi kosmosu są minimalne. Zwolennikami tej opcji są m.in. geolog Peter Ward oraz astrobiolog Donald E. Brownlee, którzy w książce "Rzadka Ziemia" pisali:

"Większe i bardziej kompleksowe organizmy pojawiły się na Ziemi dopiero w jej późnej historii, w ściśle określonych warunkach. Ewolucja i przetrwanie tych wysoce delikatnych form życia jest rezultatem zbiegu okoliczności, jakiego raczej nie należy się spodziewać na obcych planetach".

Według innej koncepcji, inteligencja w kosmosie dopiero ewoluuje, a Homo sapiens należy do najstarszego pokolenia istot rozumnych. Zgodnie z najnowszymi szacunkami ekspertów z NASA badających planety pozasłoneczne, 92 procent światów, na których może rozwinąć się życie jest dopiero na etapie formowania się. Jeśli to prawda, kosmici dopiero zaistnieją i to na nas spoczywa obowiązek zainicjowania międzygwiezdnego kontaktu.

Kolejna hipoteza uznaje, że najbliżsi nam Obcy mogą być na stopniu rozwoju niższym od naszego albo też (jak twierdzi Cox) popełnili oni cywilizacyjny błąd i unicestwili się. Mogło dojść do tego np. wskutek dewastacji środowiska naturalnego, wojny jądrowej albo użycia innych destrukcyjnych technologii. Innymi słowy, Obcy, podążając podobną drogą rozwoju co my, mogli popełniać identyczne błędy.

Poszukiwanie rozwiązań paradoksu Fermiego nie wiąże się jednak wyłącznie z negowaniem istnienia inteligencji pozaziemskiej. Zwolennicy hipotezy, że nie jesteśmy sami we wszechświecie uznają, że Obcy mogli skontaktować się z ludźmi u zarania dziejów albo sygnały od nich dotarły do Ziemi w dawnych czasach, kiedy nie byliśmy w stanie ich zarejestrować. Z kolei zdaniem astronoma Johna Balla, przedstawiciele obcej inteligencji mogą obserwować Ziemię niczym wielki rezerwat. Nie ingerują oni jednak w losy ludzkości, obawiając się, że mogłoby to zakłócić nasz naturalny rozwój:

"Możliwe, że obce cywilizacje istnieją i interesują się nami. Ich uczeni mogą nas nawet badać. Być może wydajemy im się ciekawi. (r30;) Mogą nas zatem dyskretnie obserwować, ale się nie mieszają" r11; pisał Ball, który nazwał swą koncepcję "hipotezą zoo".

Inne wyjaśnienia paradoksu Fermiego tłumaczą brak kontaktu tym, że kosmici, szczególnie ci na wysokim stopniu rozwoju, mogą się nami nie interesować i nie widzą konieczności wchodzenia z Homo sapiens w interakcje z tego samego powodu, dla którego ludzkość nie pertraktuje z królowymi mrówek czy pszczół. Równie dobrze kosmici mogą zwlekać z ujawnieniem swojej obecności do konkretnego momentu, a takim może być wejście naszej cywilizacji na wyższy stopień rozwoju i opanowanie technologii lotów międzygwiezdnych. Niewykluczone też, że Obcy cały czas próbują się z nami skontaktować, ale nie jesteśmy w stanie odebrać ich sygnałów (mogą oni wykorzystywać metody dużo bardziej zaawansowane od komunikacji radiowej). Równie dobrze mogą oni ciągle demonstrować swą obecność, ale my nie pojmujemy ich mentalności ani zamiarów. Przykładowo, jeden z pierwszych ufologów, mjr Donald Keyhoe twierdził, że fala obserwacji latających talerzy po II wojnie światowej była manifestacją nadzorującej nas obcej inteligencji w reakcji na użycie przez ludzkość broni jądrowej.

- Kosmici chcieli w ten sposób dać nam coś do zrozumienia, bezpośrednio nie ingerując r11; tłumaczył Keyhoe.

Podsumowując, nawet jeśli kosmos milczy, nie musi to oznaczać, że Obcy nie istnieją lub wymarli, jak uznaje Cox. Jak by nie patrzeć, ludzkość nie jest przecież rasą zdobywców uniwersum. Mimo lotów na Księżyc i zaglądania w głąb kosmosu dzięki teleskopom orbitalnym, o wszechświecie, w tym naszej galaktyce liczącej ok. 400 mld gwiazd, wiemy ciągle zaskakująco mało. Śladów Obcych poszukujemy z kolei dopiero od kilkudziesięciu lat. W kosmicznej mierze czasu to tyle, co nic.

Podano za
http://strefatajemnic.onet.pl/ufo/kosmici-sie-z-nami-nie-kontaktuja-bo-wymarli-mowi-znany-uczony/mcv6e9

Dodane przez Tomasz Cz
dnia 18/10/2016 15:18
0 Komentarzy
147 Czytań - Drukuj

Prawo na codzień czyli.... zawieramy umowę....nowe zasady
- Tomasz Cz

Umowę zawrzemy przez e-mail lub nawet sms

Ósmego września 2016 r. weszła w życie nowelizacja Kodeksu cywilnego i Kodeksu postępowania cywilnego. Zmiany dostosowują przepisy do istniejących realiów. Od teraz umów nie trzeba zawierać wyłącznie w dotychczas dominującej formule; na papierze, poprzez złożenie własnoręcznych podpisów. Ważne będą, chociażby, umowy zawarte za pomocą e-maila, a nawet smsa. Jest to niewątpliwie postęp. Czy jednak będzie to bezpieczne?

Dokument nowa definicja

Z punktu widzenia praktyki ważne jest, że zawieranie umów powszechnych za pomocą środków elektronicznych, przy takich okazjach jak zakupy w sieci, zakup usług czy polis od towarzystw ubezpieczeniowych, będzie jeszcze bardziej odformalizowana mówi w rozmowie z Onetem Łukasz Kwiecień, adwokat z Warszawy, współpracujący z Fundacją Lex Specialis. Przede wszystkim konieczność złożenia własnoręcznego lub elektronicznego podpisu będzie ograniczona do minimum dodaje.

Jednocześnie do Kodeksu cywilnego wprowadzono ustawową definicję tego, czym jest dokument.

Dokumentem jest nośnik informacji umożliwiający zapoznanie się z jej treścią stanowi teraz art. 73 (3) Kodeksu cywilnego. Rewolucyjne jest postrzeganie dokumentu nie jako papierowego pisma, lecz jako przekazu woli ludzkiej bez względu na jego nośnik uważa Łukasz Kwiecień.

Forma dokumentowa zawarcia umowy

Sama forma dokumentowa zawarcia umowy jest stosunkowo bliska formie pisemnej. Jest jednak mniej restrykcyjna. Jak ma wyglądać w praktyce? Od teraz oświadczenie woli przy okazji zawierania umów może być złożone na szerszym zakresie nośników od standardowych dokumentów papierowych poprzez e-mail, pendrive, faks, skan, dyski zewnętrzne, sms aż po nagranie audio i wideo.

Wszystko będzie zależało od konkretnego przypadku. Art. 76 znowelizowanego Kodeksu cywilnego stanowi od teraz, że jeżeli strony zastrzegły w umowie, że określona czynność prawna między nimi ma być dokonana w szczególnej formie, czynność ta dochodzi do skutku tylko przy zachowaniu zastrzeżonej formy. Umowa stanie się tym samym ważna.

Forma dokumentowa najważniejsze cechy
Warto odnotować jeszcze jeden przepis. Art. 78 (1) Kodeksu cywilnego stanowi, że w przypadku formy elektronicznej konieczne jest zastosowanie bezpiecznego podpisu elektronicznego. Oczywiście nie każdy go posiada. Stąd właśnie wzięła się idea wprowadzenia formy dokumentowej.

Co jest w tym przypadku najistotniejsze? Konieczne jest spełnienie trzech podstawowych kryteriów. Po pierwsze, oświadczenie woli musi być utrwalone na nośniku, o którym wspomniano wcześniej. Po drugie, konieczne jest zapoznanie się z treścią oświadczenia i możliwość jego ponownego odtworzenia. Po trzecie, musi istnieć możliwość ustalenia autora oświadczenia.

Czeka nas rewolucja czy kłopoty?

Nowelizacja Kodeksu cywilnego oraz Kodeksu postępowania cywilnego rozwiązuje stare problemy, jednak tworzy zupełnie nowe studzi optymizm nasz rozmówca z Fundacji Lex Specialis. Z jednej strony sądy już nie powinny przesłuchiwać świadków na okoliczności potwierdzone w wiadomościach e-mail czy sms. To uprości i przyspieszy rozpoznanie spraw sądowych mówi Łukasz Kwiecień.
Z drugiej jednak strony w razie ewentualnych sporów w przypadku zapisania danych na wielu nośnikach, dla ustalenia treści oświadczenia woli koniecznym okaże się badanie biegłego informatyka. Istnieje także problem braku pełnej precyzji przepisów. To może być najsłabszy punkt zmian. Kłopotliwe będzie przykładowo ustalenie, czy wersja dokumentu jest wstępna, czy jednak końcowa dodaje prawnik.
Pomimo wpisanych do Kodeksu cywilnego obostrzeń, przyjęte rozwiązania nie są idealne. Jednak podstawową zaletą zmian jest to, że idą one z duchem czasu i rozwojem technologii, a tym samym ułatwiają, chociażby, prowadzenie działalności gospodarczej. Osoby korzystające z nowych udogodnień będą musiały jeszcze bardziej zadbać o zabezpieczenie swoich danych i haseł, gdyż łatwiej będzie teraz stać się ofiarą cyberprzestępstwa ostrzega ekspert Fundacji Lex Specialis.

Podano za
http://biznes.onet.pl/wiadomosci/kraj/umowa-zawarta-e-mailem-czy-smsem-ma-moc-prawna-jest-wazna/gjpfzy

Dodane przez Tomasz Cz
dnia 15/10/2016 16:04
0 Komentarzy
167 Czytań - Drukuj

Prawo czyli...foteliki i siedziska samochodowe dla dzieci
- Tomasz Cz




Zmieniają się przepisy dotyczące przewożenia dzieci w fotelikach. Niektóre wymagania zostały zaostrzone, a część z nich uległa złagodzeniu. Kiedy dziecko powinno jechać w foteliku, a kiedy wystarczy przypiąć je pasami?

Ustawa z 9 kwietnia 2015 r. o zmianie ustawy r11; Prawo o ruchu drogowym (Dz. U. poz. 591) wdraża przepisy UE, dotyczące zasad przewożenia dzieci w pojazdach samochodowych.

W porównaniu do dotychczasowych przepisów zniknęło kryterium wieku dziecka, a pozostało jedynie kryterium wzrostu, tj. poniżej 150 cm. Tak więc również dziecko, które ukończyło 12 lat, a jednocześnie nie osiągnęło wymaganego wzrostu, powinno być przewożone w foteliku bezpieczeństwa lub urządzeniu przytrzymującym dla dzieci.

Wprowadzonych zostało również kilka odstępstw od ogólnych zasad przewożenia dzieci. Dopuszczono m.in., aby dzieci mieszczące się w przedziale wzrostu 135r11;150 cm, podczas przewożenia na tylnym siedzeniu były przytrzymywane za pomocą pasów bezpieczeństwa pojazdu, a więc bez fotelika oraz urządzenia przytrzymującego, jeżeli ze względu na masę i wzrost tego dziecka nie jest możliwe zapewnienie mu odpowiedniego urządzenia. W praktyce dotyczy to przewożenia dziecka mieszczącego się w powyższym przedziale wzrostu, którego waga ciała przekracza 36 kg, a więc przewidzianą w przepisach maksymalną wagę dla urządzenia przytrzymującego dla dziecka. Powyższe wyłączenie nie dotyczy przewożenia dziecka na przednim siedzeniu pojazdu, co powinno każdorazowo odbywać się z wykorzystaniem fotelika lub urządzenia przytrzymującego.

Kolejny wyjątek od ogólnych zasad przewożenia dzieci samochodem osobowym oraz małym samochodem ciężarowym dopuszcza przewożenie na tylnym siedzeniu trzeciego dziecka w wieku co najmniej 3 lat, przytrzymywanego za pomocą pasów bezpieczeństwa pojazdu, w przypadku, gdy dwoje dzieci jest przewożonych w urządzeniach przytrzymujących zainstalowanych na tylnym siedzeniu i nie ma możliwości zainstalowania trzeciego urządzenia. W praktyce ten przepis ma zastosowanie dla przewozu typowym samochodem osobowym, a więc przeznaczonym dla maksymalnie 5 osób łącznie z kierowcą. W samochodach osobowych o liczbie miejsc 6-9 i dwóch rzędach tylnych siedzeń, ze względu na odpowiednio duże wymiary (w tym szerokość siedzeń), zainstalowanie urządzenia przytrzymującego dla każdego przewożonego dziecka nie stwarza już żadnych problemów.

Nowe przepisy zakazują przewożenia dziecka w wieku poniżej 3 lat w pojeździe niewyposażonym w pasy bezpieczeństwa i fotelik lub w pasy bezpieczeństwa i inne urządzenie przytrzymujące. Aktualny pozostaje zakaz przewożenia dziecka tyłem do kierunku jazdy na przednim siedzeniu pojazdu, z tą jednak różnicą, że przepis ten dostosowano do postępu technicznego. Nie jest już istotny sam fakt wyposażenia pojazdu w poduszkę powietrzną dla pasażera, co dotychczas wykluczało możliwość przewożenia dziecka w taki sposób, lecz to, czy jest ona aktywna. Ponadto - w odróżnieniu od dotychczasowego brzmienia - przepis ten umożliwia przewożenie dziecka na przednim siedzeniu pojazdu z wykorzystaniem zarówno fotelika bezpieczeństwa, jak również innego urządzenia przytrzymującego.

Zachowane zostały dotychczasowe wyłączenia dotyczące przewożenia dzieci pojazdami takimi jak taksówka, specjalistyczny środek transportu sanitarnego oraz pojazd Policji, Straży Granicznej lub straży gminnej (miejskiej).

Zniesiono natomiast wyłączenie dotyczące przewożenie dziecka autobusem. W związku z tym przewożenie dziecka tego rodzaju pojazdem podlega tylko wyłączeniu ogólnemu (brak pasów bezpieczeństwa w autobusie) oraz wyłączeniom szczególnym, uregulowanym w art. 39 ust. 2 pkt 10 r11; 11 ustawy r11; Prawo o ruchu drogowym.

Ponadto istotną zmianą jest nałożenie, obok obowiązku przewożenia dzieci w fotelikach bezpieczeństwa lub w innych urządzeniach przytrzymujących, obowiązku dostosowania urządzenia do masy i wzrostu dziecka, zgodności tego urządzenia z właściwymi warunkami technicznymi, jak również jego prawidłowego zamontowania - zgodnie z zaleceniami producenta. Niespełnienie jednego z powyższych obowiązków zagrożone jest karą grzywny.

Podano za (BPiRD KGP / mb)

Dodane przez Tomasz Cz
dnia 31/08/2016 09:09
0 Komentarzy
271 Czytań - Drukuj

Jak obiecałam...
- Asiunia




Jak obiecałam... tak robię.

Rano dopadły mnie moje piękne myśli. Ubrane były w wykwintne, lecz doskonale zrozumiałe słowa. Stanowiły początek pewnej historii, którą, kiedy już dojrzeje, opiszę. Jest to historia o miłości, poświeceniu, trudnościach i ich przezwyciężaniu. I - co najlepsze - jest w 100% prawdziwa. Jeślibym dziś moje myśli zapisała, wyszedłby z tego całkiem udany akapit. A ja nie sięgnęłam po kartkę, nie wzięłam do ręki długopisu... Nie otworzyłam laptopa, nie otworzyłam Worda ani notatnika... Cóż, przepadło chyba...

Myśli w ciągu dnia zawiodły mnie ku innym obszarom. Błądziły wokół ludzi, ich cech charakteru, ich głupoty i mądrości. Zahaczały o motywy działania człowieka, o jego postawy życiowe, o powody, dla których nie potrafi być taki a potrafi - inny. Na ile dana osoba oczekuje korzyści, na ile potrafi z korzyści zrezygnować, ile znaczy dla niej wartość i jaka to wartość. Jaka jest łatwość rezygnacji z siebie na rzecz innego lub na rzecz jakiejś sprawy? No i w końcu - kto jest szczęśliwszy - ten, kto zachował w sobie coś z dziecka czy ten na wskroś dorosły?

Pod wieczór zaczęłam się zastanawiać, czy i ile mogę napisać. Zmieniłam kierunek myśli - mogę, ale czy chcę? Odkryć siebie to w pewien sposób wystawić przed publikę. I oczekiwać reakcji.
Zalety odkrywania siebie w słowie pisanym są takie, że pozwalają czytelnikom spojrzeć z innej perspektywy na to, co wokół. Pozwalają też spojrzeć w inny sposób na piszącego. Niejeden bywał zadziwiony, gdy odkrywał autora i jego charakter.(Na mnie na przykład ogromnym zaskoczeniem było poznanie Stanisława Grzesiuka. Nie spodziewałam się, że jest on tak bogatą osobowością. Współczułam mu, bo wiele przeszedł, podziwiałam za ogromną chęć życia i za pozytywne podejście do wielu spraw. Za walkę o siebie. Gdybym nie czytała napisanych przez niego utworów, jego postać rysowałaby się w zupełnie innym świetle.) Niejeden się zachwycał, że można w taki a nie inny sposób patrzeć na świat i życie... Zatem zalety pisania zdecydowanie są. Generalnie - jest ich więcej niż zaznaczyłam. Ale na dziś starczy... Mam ogromną ochotę wziąć do ręki telefon. Wypukać numer. Posłuchać sygnału. w końcu - usłyszeć głos...

Dodane przez Asiunia
dnia 23/08/2016 11:53
0 Komentarzy
251 Czytań - Drukuj

Będę pisać
- Asiunia






Dawno tego nie robiłam, znaczy dawno nie pisałam.
Miałam mnóstwo przemyśleń, doświadczeń i przeżyć.
I nawet chciałam pisać... tak dużo tego było...

Często piszę w celu uzyskania katharsis.
Niekiedy potrzebuję ułożyć coś w głowie i umieszczenie słów na papierze pomaga mi w tym bardzo.

Zatem - pisać. Cieszyć się słowami.
Radować się czytaniem.

Będę pisać.
O wszystkim.
Prawie ;)


Dodane przez Asiunia
dnia 18/08/2016 07:53
2 Komentarzy
283 Czytań - Drukuj

Prawo czyli....tajemnica lekarska
- Tomasz Cz




Dysponentem tajemnicy lekarskiej po śmierci pacjenta są jego najbliżsi; rodzina ma prawo domagać się od lekarza informacji o leczeniu zmarłego - przewidują przepisy, które weszły w piątek w życie.

Rozwiązanie takie przewiduje - uchwalona w czerwcu przez Sejm, a podpisana w lipcu przez prezydenta - nowelizacja Kodeksu postępowania karnego, ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty oraz ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. Ustawa ta dotyczy głównie transparentności procesów karnych m.in. kwestii jawności rozpraw, ale zawiera także istotną zmianę dotyczącą zakresu tajemnicy lekarskiej.

Autorzy regulacji wskazywali, że przyznanie bliskim np. prawa wglądu do dokumentacji osoby zmarłej umożliwi im poznanie całokształtu okoliczności związanych ze stanem zdrowia i może poprzedzać decyzję o złożeniu zawiadomienia o przestępstwie.

Podano za www.onet.pl

Dodane przez Tomasz Cz
dnia 08/08/2016 10:29
1 Komentarzy
240 Czytań - Drukuj

Niebo za oknem czyli.....rój Perseidów.....
- Tomasz Cz




Pierwsza połowa sierpnia, to tradycyjnie najlepsza pora na wypatrywanie meteorów zwanych "spadającymi gwiazdami". Miłośników astronomii czeka wtedy maksimum roju Perseidów. W tym roku szanse na ich wypatrzenie będą większe, bo spodziewane są nawet dwa maksima.

"Spadające gwiazdy" fachowo nazywane są meteorami. To okruchy skalne z kosmosu, które spalają się po wejściu atmosferę, a ślad takiego procesu obserwujemy na niebie jako krótkotrwały, szybki błysk. Najwięcej meteorów widać wówczas, gdy Ziemia zderzy się ze smugą gazu i pyłu pozostawionego przez jakąś kometę. Tak dzieje się co roku w lipcu i sierpniu, gdy nasza planeta spotyka się z materiałem pozostawionym przez kometę 109P/Swift-Tuttle. Ziemia przedziera się przez jej warkocz, a jego cząsteczki wdzierają się w ziemską atmosferę.

W tym roku szanse na zobaczenie meteorów mają być większe niż zazwyczaj, bo spodziewane są aż dwa maksima roju Perseidów. "Pierwsze nastąpi w nocy z 11 na 12 około godz. 2 w nocy polskiego czasu. Wtedy będzie można zobaczyć maksymalnie 200 meteorów na godzinę, choć realnie może to być 180 meteorów" - mówi PAP popularyzator astronomii Karol Wójcicki z Centrum Nauki Kopernik.

Tym, którym nie uda się zobaczyć "spadających gwiazd" tego wieczora, będą mieli jeszcze kilka szans. Już następnej nocy - z 12 na 13 sierpnia - spodziewane jest kolejne maksimum, choć prawdopodobnie nie będzie już tak intensywne jak to pierwsze. Niestety jego pierwsza faza zacznie się już ok. godz. 17 w ciągu dnia, kiedy będzie jeszcze całkiem widno, ale astronomiczny spektakl i tak będzie można oglądać przez całą noc. W dodatku Perseidów można będzie wypatrywać jeszcze niemal do końca sierpnia.

Perseidy to jedne z najłatwiejszych do obserwowania zjawisk astronomicznych. Wystarczy cierpliwie wpatrywać się w jak największy obszar nieba, a pierwsze meteory - nawet gołym okiem - powinniśmy dostrzec już po kilku minutach obserwacji. Im ciemniejsze miejsce wybierzemy, tym większa szansa na dostrzeżenie "spadającej gwiazdy". W Polsce najlepiej do tego celu nadają się Mazury i Bieszczady, bo w dużych miastach widoczne są tylko te najjaśniejsze, najbardziej atrakcyjne meteory. Reszta znika w miejskiej łunie.

Podano za PAP - Nauka w Polsce

Dodane przez Tomasz Cz
dnia 08/08/2016 10:28
0 Komentarzy
172 Czytań - Drukuj

Prawo na codzień czyli...dmuchnij w alkomat.
- Tomasz Cz




Na polskich ulicach policjanci wykonują coraz więcej kontroli trzeźwości. Choć ich cel jest godny pochwały, to polskie prawo w tej materii jest niejasne. Od jakiegoś czasu mówi o tym rzecznik praw obywatelskich, a coraz więcej kierowców odmawia dmuchania w alkomaty, powołując się na brak stosownych przepisów.

Jak zatem wyglądają aktualne przepisy? Oczywiście funkcjonariusz może skontrolować kierowcę i sprawdzić, czy nie prowadzi po alkoholu. Jednak ustawa antyalkoholowa mówi, że badanie trzeźwości może zostać przeprowadzone tylko w dwóch przypadkach
- podczas przyjęcia do izby wytrzeźwień
- i w razie podejrzenia, że przestępstwo zostało popełnione pod wpływem alkoholu. Ten drugi zapis trudno stosować podczas prewencyjnych kontroli. W końcu oznaczałoby to, że policja podejrzewa wszystkich na danej drodze o jazdę po alkoholu, a nie ma ku temu podstaw.

Coraz większa świadomość kierowców o nieprecyzyjnych przepisach oznacza, że zapewne w najbliższym czasie więcej osób będzie odmawiać rutynowych kontroli. Z przepisów jasno wynika, że mogą być one wykonywane tylko w momencie uzasadnionego podejrzenia, a zatem np. jeśli po zatrzymaniu i skontrolowaniu dokumentów policjant będzie się obawiał, że kierowca prowadzi pod wpływem alkoholu. Natomiast zatrzymywanie wszystkich jedynie w celu kontroli trzeźwości nie jest zgodne z ustawą.

W ostatnich latach, gdy policja zaczęła częściej korzystać z alkomatów, które działają na odległość i nie wymagają wymiany ustnika, liczba kontroli trzeźwości mocno wzrosła. W 2013 roku było ich 8,7 mln, natomiast dwa lata później już 17,7 mln. W 2016 roku wynik ten prawdopodobnie będzie jeszcze wyższy. Choć aktualnie odmowy poddania się kontroli są sporadyczne, to nie ma wątpliwości, że prawo musi zostać zmienione.

Podane za "Gazeta Prawna"

Dodane przez Tomasz Cz
dnia 06/08/2016 09:11
0 Komentarzy
138 Czytań - Drukuj

Kuchnia pełna niespodzianek...czyli kawior z kabaczka
- Tomasz Cz





To niezwykłe danie ze wschodu.Trudno powiedzieć skąd pochodzi dokładnie, bo jest wyjątkowo popularne na wschód od Polski .WSZĘDZIE. Jest ceniona jako pasta do chleba, dodatek do mięs , zagrycha, sałatka itp. Konserwuje się ją na zimę. Jest tania, odżywcza smaczna i efektowna. Nawet w najgorszym kryzysie zawsze była na półkach rosyjskich sklepów i ratowała najbiedniejszych od głodu..Teraz są dziesiątki jej rodzajów. Nazwa pochodzi od jej granulowej konsystencji. Była tanim "kawiorem" dla biednych ludzi. Teraz weszła już do kanononu kuchni rosyjskiej i Rosjanie wprost nie wyobrażają sobie kuchni bez niej.Podaje się ją i na działkach, w rodzinnym gronie, i na eleganckich przyjęciach, w Sylwestra itp.

Rozpoczynamy od upieczenia w piekarniku kabaczków w plastrach do miękkości(ok 20 minut). Można podsmażyć, udusić na oliwie,ale upieczone kabaczki zawierają mniej tłuszczu i gotowy produkt wtedy się nie rozwarstwia przy przechowywaniu.

Kabaczki drobno siekamy po upieczeniu.

Startą marchew i cebulę szklimy na odrobinie oliwy.Dodajemy posiekane kabaczki i przecier pomidorowy.Dusimy ok pół godziny.

Są rózne wersje tego dania.Niektóre nakazują zblendować to na gładką pastę- inne wprost odwrotnie- pozostawić to w konsystencji grubszej, tak żeby było czuć coś "na ząb".Można przepuścić przez maszynkę do mięsa.Ja uważam, że taka siekana jest najlepsza.

Doprawiamy pieprzem, solą(ok 1 łyżki), cukrem (1 i 1/2 łyzki), startym czosnkiem, papryką.

Serwujemy na zimno z lodówki, jako sałatkę, czy pastę do chleba. Serwuje się też na gorąco. Zawsze jednak podając posypujemy danie grubą warstwą posiekanej zieleniny:szczypiorkiem, natką pietruszki, kolendry.Na przyjęciach bardzo efektownie podaje się ją schłodzoną w półmisku z trójkącikami-cieniutkimi kromeczkami czarnego chleba lub pumpernikla, na które się ją nabiera.

Smacznego.

Dodane przez Tomasz Cz
dnia 04/08/2016 07:42
2 Komentarzy
443 Czytań - Drukuj

Prawo czyli... fałszywe zeznania w sądzie.
- Tomasz Cz







Pytanie:

W toczącym się postępowaniu sądowym w którym jestem uczestnikiem składane są przeciwko mnie fałszywe zeznania. Mam pytanie w jaki właściwy sposób powinienem zareagować w sytuacji składania fałszywych zeznań przeciwko mnie?


Odpowiedź:

Artykuł 233 §1 Kodeksu Karnego przewiduje, iż Kto, składając zeznanie mające służyć za dowód w postępowaniu sądowym lub w innym postępowaniu prowadzonym na podstawie ustawy, zeznaje nieprawdę lub zataja prawdę, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Jeśli w Pana ocenie doszło do złożenie fałszywych zeznań, to możne Pan wysłać do prokuratury lub policji zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia w/w przestępstwa.
Treści zawarte w fałszywych zeznaniach muszą być obiektywnie niezgodne z prawdą, jak również subiektywnie nieprawdziwe. Jest to przestępstwo, które można popełnić jedynie umyślnie - w formie zamiaru bezpośredniego lub ewentualnego, tzn. że sprawca musi chcieć zeznać nieprawdę lub zataić prawdę albo przewidywać taką możliwość i z tym się godzić. Nieświadome mówienie nieprawdy, chociażby sprawca mógł błędu uniknąć, jak też działanie lekkomyślne nie wypełniają podmiotowych znamion przestępstwa (wykładnia zgodnie z wyrokiem Sądu Najwyższego z dnia 15 stycznia 1999 r., II KKN 129/97).
Dodane przez Tomasz Cz
dnia 03/07/2016 17:34
0 Komentarzy
284 Czytań - Drukuj

Gofry a'la pizza z ciasta francuskiego
- MG Elucha







Przepis prosty i szybki na gofry a'la pizza z ciasta francuskiego.

Składaniki:
- pierś z kurczaka
- cebula
- pieczarki
- kukurydza
- papryka (ja użyłam czerwonej)
- kawałek żółtego sera
- op. ciasta francuskiego

Wykonanie:
Pierś myjemy i kroimy na małe kawałki, obsypujemy przyprawą do kurczaka i zostawiamy na chwilkę. Obrane/oczyszczone pieczarki kroimy w ćwiartki, paprykę w paski, a cebulkę w drobną kostkę.
Na rozgrzanym tłuszczu szklimy cebulę. Następnie dodajemy pierś i pieczarki i smażymy, aż będą odpowiednie w smaku. Następnie dodajemy kukurydzę i czerwoną paprykę i całość smażymy króciutką chwilę.

Ciasto francuskie kroimy na kawałki, które odpowiadają rozmiarowi gofrownicy. Na ciasto nakładamy farsz, posypujemy żółtym serem i przykrywamy kolejnym płatem ciasta francuskiego.
W międzyczasie nagrzewamy gofrownicę i pieczemy w niej pizzowe gofry do czasu, gdy będą gotowe ( około 10 minut )

Smacznego!

powiększ
Dodane przez MG Elucha
dnia 22/05/2016 17:49
7 Komentarzy
507 Czytań - Drukuj

Strona 4 z 64 < 1 2 3 4 5 6 7 > >>
`REKLAMA

U NAS ZNAJDZIESZ COŚ DLA SIEBIE

;
1 2 3 4

ZAPRASZAMY DO KRÓTKIEJ REJESTRACJI I DO ROZMÓW NA FORUM
Design by: d4u.hut2.ruPowered by PHP-Fusion © 2003-20051920183 Unikalnych wizyt

Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie