zwyczajni i niezwyczajni... w sieci
STARTFORUMBLOGIGALERIAKONTAKT/ WSPÓŁPRACADORADCA PRAWNYPORADY DIETETYKA
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.

Nawigacja
START
FORUM
BLOGI
GALERIA
LINKI

Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 136
Najnowszy Użytkownik: xwaniiliax

Ostatnio online
MG Elucha00:08:30
Tomasz Cz00:24:49
Karolina00:43:10
AlicjaSz04:31:13
Asiunia 4 days
CeeM 1 week
Merlinscamn 3 weeks
xwaniiliax10 weeks
Joshvut10 weeks
Dougwer11 weeks

NASZE BLOGI

Jeżeli i Ty masz ochotę prowadzić tu swój blog

(oczywiście bezpłatnie),

zarejestruj się

i napisz

Prywatną Wiadomość (PW) do Administratora


DARMOWA PORADA PRAWNA


POLUB NAS!

Szkoła...czyli indywidualne nauczanie.
- Tomasz Cz




Dzieci i młodzież, których stan zdrowia uniemożliwia chodzenie do szkoły maja prawo do indywidualnego nauczania w domu. Realizują podstawę programową oraz wszystkie zajęcia z ramowego planu nauczania dla danego typu i rodzaju szkoły.
Orzeczenia o potrzebie nauczania indywidualnego wydawane są dla dzieci i młodzieży, których stan zdrowia uniemożliwia lub znacznie utrudnia uczęszczanie do szkoły.

Wydaje się je na czas określony, wskazany w zaświadczeniu lekarskim, nie krótszy niż 30 dni, ale dla ucznia szkoły prowadzącej kształcenie w zawodzie na okres nie krótszy niż 30 dni i nie dłuższy niż rok szkolny.

Nauczanie indywidualne powinno odbywać się w miejscu pobytu ucznia. Zespół orzekający, na podstawie zaświadczenia lekarskiego, określa zakres w jakim uczeń może brać udział w obowiązkowych zajęciach edukacyjnych mówi dyrektor Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej Małgorzata Wilińska.

Orzeczenie określa warunki w jakich uczeń może realizować potrzeby edukacyjne oraz możliwości w zakresie uczestnictwa w życiu szkoły, formy stymulacji, terapii, rozwijania możliwości i mocnych stron oraz inne formy pomocy psychologiczno pedagogicznej.

Dyrektor szkoły organizuje indywidualne nauczanie w sposób zapewniający wykonanie określonych w orzeczeniu zaleceń dotyczących warunków realizacji potrzeb edukacyjnych dziecka. Zajęcia indywidualnego nauczania w klasach I -III prowadzone są przez jednego nauczyciela, a w pozostałych przez kilku. Prowadzenie tych zajęć powierza nauczycielowi dyrektor szkoły.

W indywidualnym nauczaniu realizuje się treści wynikające z podstawy programowej kształcenia ogólnego oraz obowiązkowe zajęcia edukacyjne z ramowego planu nauczania dla danego typu i rodzaju szkoły, dostosowane do potrzeb i możliwości psychofizycznych ucznia wyjaśnia Małgorzata Wilińska.

Dzieciom i młodzieży objętym indywidualnym nauczaniem w celu ich integracji ze środowiskiem i zapewnienia im pełnego osobowego rozwoju dyrektor, w miarę posiadanych możliwości, organizuje różne formy uczestnictwa w życiu szkoły, a zwłaszcza w zajęciach pozalekcyjnych, uroczystościach i imprezach szkolnych.

Tygodniowy wymiar godzin realizowany podczas indywidualnego nauczania zależy od typu szkoły. W klasach I-II wynosi on od 6 do 8 godzin i powinien być zrealizowany w ciągu co najmniej 2 dni. Uczniowie klas IV - VI powinni mieć tygodniowo od 8 do 10 godzin realizowanych w ciągu co najmniej 3 dni.

W klasach gimnazjalnych nauczanie indywidualne obejmuje tygodniowo od 12 do 16 godzin, a w szkołach średnich od 12 do 16 godzin. W obu typach szkół zajęcia powinny odbywać się co najmniej w ciągu 3 dni mówi dyrektor Małgorzata Wilińska.

Przeczytaj cały tekst: Przewlekle chory uczeń ma prawo do nauczania indywidualnego - Nidzica http://nidzica.wm.pl/395657,Przewlekle-chory-uczen-ma-prawo-do-nauczania-indywidualnego.html#ixzz4QjVhagGR
Dodane przez Tomasz Cz
dnia 22/11/2016 16:05
0 Komentarzy
337 Czytań - Drukuj

Medycyna czyli....kiedy wzywać karetkę?
- Tomasz Cz






Za wprowadzenie w błąd dyspozytora medycznego i niepotrzebne wezwanie ambulansu grożą poważne konsekwencje.

Zdarza się osoba, która źle się czuje, nie jest pewna, czy powinna sama jechać do lekarza, czy wezwać pomoc. Czy jeśli zadzwoni po karetkę bez powodu, zapłaci karę?
TAK
Za nieuzasadnione wezwanie karetki grożą kary finansowe. Zgodnie z ustawą o Państwowym Ratownictwie Medycznym system ratownictwa został utworzony w celu realizacji zadań państwa polegających na zapewnieniu pomocy każdej osobie znajdującej się w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego. Według regulacji zawartych w rozporządzeniu ministra zdrowia w sprawie ramowych procedur przyjmowania wezwań przez dyspozytora medycznego i dysponowania zespołami ratownictwa medycznego, dyspozytor przeprowadza wywiad medyczny z osobą dzwoniącą. Pozwala on przede wszystkim ustalić, czy osoba, której dotyczy powiadomienie, znajduje się w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego, i podjąć decyzję o wysłaniu zespołu ratownictwa medycznego (dalej ZRM), w tym lotniczego zespołu ratownictwa medycznego, albo r11; w razie stwierdzenia na podstawie wywiadu, że nie ma nagłego zagrożenia zdrowotnego r11; o odmowie. Zatem to dyspozytor medyczny podejmuje decyzję o tym, czy karetka przyjedzie. Jeśli osoba wzywająca wprowadzi go w błąd i mimo braku nagłej potrzeby pogotowie przyjedzie, może zostać ukarana. Artykuł 66 par. 1 kodeksu wykroczeń określa, że kto chcąc wywołać niepotrzebną czynność fałszywą informacją lub w inny sposób wprowadza w błąd instytucję użyteczności publicznej albo organ ochrony bezpieczeństwa, porządku publicznego lub zdrowia, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny do 1500 zł. Odnosi się do sytuacji, w których wprowadzenie w błąd jest celowe.

Czy medyk może odmówić wypisania recepty?

Do podstawowych i specjalistycznych zadań ZRM należy podejmowanie medycznych czynności ratunkowych w warunkach pozaszpitalnych w celu ratowania osoby w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego. Wystawiania recept bez wątpienia nie można zaliczyć do wskazanych świadczeń ratujących życie udzielanych przez ZRM. r11; Wobec powyższego lekarz będący członkiem specjalistycznego ZRM może tego odmówić. Warto jednak dodać, że obowiązujące przepisy prawa nie zakazują mu wystawiania recept na leki refundowane r11; wyjaśnia Sylwia Wądrzyk, rzecznik Narodowego Funduszu Zdrowia.
W praktyce lekarze ratownicy zwykle nie chcą wypisywać recept, ponieważ w przeszłości jednym w problemów pogotowia były wezwania od osób, które nie wymagały nagłej pomocy, a chciały otrzymać receptę bez konieczności umawiania się do specjalisty i czekania w kolejce.

Czy za przyjazd karetki do pijanego trzeba zapłacić?

W szpitalu są wywieszki, że osoby nietrzeźwe będą musiały zapłacić za leczenie. Czy to samo dotyczy przyjazdu pogotowia?

Wszystko jednak zależy od sytuacji. Zespół ratownictwa jest wysyłany przez dyspozytora medycznego po zebraniu dokładnego wywiadu od osoby dzwoniącej. Stan upojenia alkoholowego sam w sobie nie jest podstawą zarówno do wezwania, jak i wysłania ZRM.

Równocześnie jednak trzeba pamiętać, że istnieje wiele stanów chorobowych, również zagrażających życiu, które mogą objawiać się podobnymi symptomami do stanu upojenia alkoholowego. Dlatego dyspozytor medyczny zadaje wiele pytań dotyczących innych objawów występujących u pacjenta, które mogą wskazywać na stan nagłego zagrożenia zdrowotnego. Jeśli osoba wzywająca pogotowie udzieli rzetelnych, zgodnych ze stanem faktycznym informacji na temat stanu zdrowia będącego pod wpływem alkoholu pacjenta i dyspozytor medyczny podejmie decyzję o wysłaniu ZRM, wówczas nie ma podstaw do wyciągania wobec niej konsekwencji finansowych.

Warto zwrócić uwagę na regulacje zawarte w ustawie o PRM, zgodnie z którymi kto zauważy osobę lub osoby znajdujące się w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego lub jest świadkiem zdarzenia powodującego taki stan, w miarę posiadanych możliwości i umiejętności ma obowiązek podjąć działania w celu skutecznego powiadomienia o tym zdarzeniu podmiotów ustawowo powołanych do niesienia pomocy takim osobom.

Czy ambulans ma określony czas na dojazd? Czy są ramy czasowe, w których karetka powinna dotrzeć do pacjenta?

Maksymalny czas dotarcia na miejsce zdarzenia dla zespołu ratownictwa medycznego od chwili przyjęcia zgłoszenia przez dyspozytora medycznego nie może być dłuższy niż 15 minut w mieście powyżej 10 tys. mieszkańców i 20 minut poza takim miastem.


podano za Link

więcej informacji na www.gazetaprawna.pl

Dodane przez Tomasz Cz
dnia 16/11/2016 15:17
0 Komentarzy
324 Czytań - Drukuj

Medycyna czyli.....prawidłowe oddychanie gwarantem zdrowia?
- Tomasz Cz





Olsztyńscy naukowcy zbudowali urządzenie badające, jak oddychamy

Nieprawidłowe oddychanie jest przyczyną wielu chorób m.in. nadciśnienia tętniczego. Olsztyńscy naukowcy zbudowali analizator przeznosowego i przezustnego przepływu powietrza, który pokazuje, jak oddychamy.

Prof. Andrzej Kukwa ze Szpitala Uniwersyteckiego w Olsztynie od wielu lat bada, w jaki sposób oddychają Polacy, ustala przyczyny zaburzeń oddychania i leczy te przyczyny (czasem operacyjnie). "Nie ma tlenu w tabletkach, prawidłowe oddychanie jest kluczową sprawą dla naszego zdrowia" - twierdzi prof. Kukwa, który w rozmowie z PAP przyznał, że wielu pacjentów bagatelizuje te kwestie.

"Przetłumaczenie komuś, że ma nadciśnienie, bo źle oddycha to prawdziwa męka. Ludzie nie wierzą w to, że źle oddychają, nie mieści im się w głowie, że mogą coś tak oczywistego jak oddychanie wykonywać nieprawidłowo. Nasz analizator udowadnia to w sposób bezdyskusyjny" - powiedział prof. Kukwa, który analizator będzie prezentował w nadchodzącym tygodniu na targach innowacji medycznych w Brukseli.

Oprócz "przekonywania niedowiarków" analizator jest potrzebny lekarzom także do innych celów; dzięki temu urządzeniu widać, jak wiele powietrza pacjent wdycha, którym nozdrzem (zdarza się, że w zależności od ułożenia głowy np. podczas snu, oba nozdrza nie pobierają takiej samej ilości powietrza), ile powietrza wydycha i w jaki sposób. Analiza sposobu oddychania wskazuje specjalistom na różne schorzenia np. wydech dłuższy od wdechu sugeruje chorobę oskrzeli.

Zaburzenia oddychania mogą powodować szereg chorób w powszechnym mniemaniu nie mających związku z oddychaniem m.in. nadciśnienie tętnicze, czy zaburzenia rytmu serca. Gdy dostarczamy do organizmu mniej tlenu, dochodzi do zwiększenia ilości m.in. erytrocytów, nasza krew robi się gęstsza i serce musi wykonywać więcej pracy, by ją tłoczyć - powiedział prof. Kukwa.

Niedotlenienie sprawia też, że organizm nie spala tłuszczów, stąd osoby, które mimo stosowania diet i ćwiczeń nie mogą schudnąć, powinny przeanalizować swoje oddychanie.

Analizator opracowany na olsztyńskim wydziale nauk medycznych jest przydatny także w określeniu wydolności organizmu sportowców.

Chcemy też w sposób szczególnie uprzywilejowany potraktować kobiety w ciąży, bo ta grupa pań powinna na prawidłowe oddychanie zwrócić szczególną uwagę - podkreślił naukowiec.

Zespół prof. Kukwy weryfikując pracę analizatora, zaprosił do badań grupę 200 studentów olsztyńskiego uniwersytetu. Badając, jak studenci oddychają, z dużą dozą prawdopodobieństwa mogę wskazać, na co za kilka lat zachorują, o ile nie skorygują sposobu oddychania - stwierdził prof. Kukwa.

Najważniejsze w prawidłowym oddychaniu jest to, by zawsze wciągać powietrze nosem. Co 20 minut dobrze jest wziąć 20 głębokich wdechów, by się dotlenić. Trzeba też pamiętać, by wydechu używać do fonacji, a gdy na jednym wydechu nie skończymy wypowiedzi, to powinniśmy zrobić chwilę przerwy na wdech i dalszą wypowiedź kontynuować na wydechu - wskazał prof. Kukwa.

Według prof. Kukwy nie wiadomo, ilu Polaków dotyczy problem nieprawidłowego oddychania (w tym jest m.in. chrapanie). "To problem wstydliwy, pacjent sam nie zgłosi się do lekarza, najczęściej przychodzą do nas, gdy zmobilizuje ich do tego współmałżonek, dla którego chrapanie bliskiego staje się bardzo uciążliwe. Przyjmuję jednak, że po 50. roku życia problem chrapania dotyka ponad połowy ludzi" - ocenił.

Według specjalistów pacjenci mający problemy z oddychaniem mają obniżony komfort życia, są zmęczeni i niewyspani. Z 8-godzinnego pobytu w łóżku czas snu dającego pełny wypoczynek wynosi u nich zaledwie 3 godziny, pozostały czas to naprzemienne fazy krótkotrwałego zasypiania i budzenia.

Podano za PAP - PAP - Nauka w Polsce, Joanna Wojciechowska

Dodane przez Tomasz Cz
dnia 14/11/2016 17:42
0 Komentarzy
230 Czytań - Drukuj

Niebo za oknem czyli....listopadowy superksiężyc!
- Tomasz Cz







Jesteście gotowi na listopadowy superksiężyc? To będzie największa pełnia XXI wieku

Zapomnijcie o październikowej pełni księżyca. Według astronomów to właśnie w listopadzie zobaczymy superksiężyc w pełnej krasie i będzie to "największy" księżyc od 1948 roku.

Tak wielkiego księżyca nie widzieliśmy jeszcze na oczy. 14 listopada zobaczymy bowiem największą pełnię od 1948 roku. Postarajmy się jej nie przegapić - następnym razem nasz satelita będzie tak blisko dopiero w 2034 roku.

Początkowo sądzono, że to październikowa pełnia księżyca będzie tą największą. Astronomowie zaprzeczają jednak tym informacjom i zgodnie twierdzą, że to listopadowy superksieżyc będzie najbardziej widowiskowy. W porównaniu do październikowej pełni, będzie bliżej Ziemi o prawie 2 tysiące kilometrów.

Listopadowy superksiężyc będzie o 14 proc. większy i o 30 proc. jaśniejszy od innych pełni, które widujemy w ciągu roku. Między innymi dlatego warto wziąć udział w tym wydarzeniu i w dniach 13 oraz 14 listopada spojrzeć w niebo.

Andrzej Wardziński
Autor w Noizz.pl

Dodane przez Tomasz Cz
dnia 07/11/2016 16:51
0 Komentarzy
276 Czytań - Drukuj

Kuchnia pełna niespodzianek...Tłuste jedzenie szkodzi pamięci
- Tomasz Cz





Tłusta dieta znacznie pogarsza zdolności do zapamiętywania i uczenia się potwierdziły najnowsze badania na myszach, które publikuje pismo PLOS ONE.

Autorzy pracy zaznaczają, że zdolności poznawcze gryzoni wróciły do normy po przestawieniu ich na zdrowsze jedzenie. Jednak pewne zmiany powstałe w strukturze mózgu odpowiedzialnej za pamięć utrzymały się, a ich długofalowe konsekwencje nie są znane.

Naukowcy z Medical University of South Carolina przez 24 tygodnie hodowali jedną grupę myszy na bardzo tłustej karmie, drugiej grupie po 16 tygodniach zmienili jedzenie na zdrowe, a trzecia grupa (kontrolna) przez cały okres doświadczenia była na zdrowej standardowej diecie.

Okazało się, że gryzonie karmione tłusto przytyły i miały zaburzenia w metabolizmie glukozy typowe dla chorych na cukrzycę typu 2. Jednocześnie wykazywały poważne problemy z pamięcią krótko- i długotrwałą - na przykład nie zapamiętywały drogi w wodnym labiryncie czy nowych przedmiotów.

Badacze wykazali również, że tłusta dieta prowadziła do spadku wrażliwości na insulinę różnych struktur mózgu, w tym hipokampa, który odrywa ważną rolę w uczeniu się i zapamiętywaniu. Miało to związek ze zmniejszeniem produkcji receptorów insulinowych w neuronach hipokampa. Choć insulina kojarzy nam się głównie z kontrolowaniem metabolizmu glukozy, oddziałuje ona również na mózg i w ten sposób wpływa na nasze zachowania i procesy poznawcze.

Co ciekawe, w osiem tygodni po przestawieniu myszy z diety tłustej na zdrową, zdolności do zapamiętywania i uczenia się gryzoni wróciły do normy. Utrzymała się jednak zmniejszona produkcja receptorów insulinowych w neuronach hipokampa. I choć na razie naukowcy nie wiedzą, jakie może to mieć odległe skutki, to przypominają, że takie zjawisko obserwuje się u chorych na alzheimera oraz w trakcie starzenia się mózgu. Nie jest więc wykluczone, że tłusta dieta i tak pozostawia w mózgu swój ślad w postaci większej predyspozycji do demencji w przyszłości.

Zdaniem autorów badania może ono pomóc zrozumieć, w jaki sposób otyłość i zaburzenia metaboliczne, będące efektem m.in. nieprawidłowej diety, wpływają na pogorszenie zdolności poznawczych. (PAP)

Podano za serwis PAP - Nauka jjj/ zan/

Dodane przez Tomasz Cz
dnia 04/11/2016 18:54
0 Komentarzy
288 Czytań - Drukuj

Pamięci naszych nauczycieli....
- Tomasz Cz





Pan od przyrody

Nie mogę przypomnieć sobie
jego twarzy

stawał wysoko nade mną
na długich rozstawionych nogach
widziałem
złoty łańcuszek
popielaty surdut
i chudą szyję
do której przyszpilony był
nieżywy krawat

on pierwszy pokazał nam
nogę zdechłej żaby
która dotykana igłą
gwałtownie się kurczy

on nas wprowadził przez złoty binokular
w intymne życie
naszego pradziadka
pantofelka
on przyniósł
ciemne ziarno
i powiedział: sporysz

z jego namowy
w dziesiątym roku życia zostałem ojcem
gdy po napiętym oczekiwaniu
z kasztana zanurzonego w wodzie
ukazał się żółty kiełek
i wszystko rozśpiewało się
wokoło

w drugim roku wojny
zabili pana od przyrody
łobuzy od historii

jeśli poszedł do nieba -

może chodzi teraz
na długich promieniach
odzianych w szare pończochy
z ogromną siatką
i zieloną skrzynką
wesoło dyndającą z tyłu

ale jeśli nie poszedł do góry -

kiedy na leśnej ścieżce
spotykam żuka który gramoli się
na kopiec piasku
podchodzę szastam nogami
i mówię:
- dzień dobry panie profesorze
pozwoli pan że mu pomogę -

przenoszę go delikatnie
i długo za nim patrzę
aż ginie
w ciemnym pokoju profesorskim na końcu
korytarza liści



Zbigniew Herbert
z tomiku
Hermes, pies i gwiazda, 1957
Dodane przez Tomasz Cz
dnia 01/11/2016 16:48
2 Komentarzy
261 Czytań - Drukuj

Niebo za oknem...czy jesteśmy sami?
- Tomasz Cz




Zdaniem prof. Briana Coxa (ur. 1968) ludzkość musi zmierzyć się z wizją samotności w kosmicznej pustce. Ten popularyzator nauki twierdzi, że w naszej galaktyce istnieją tylko jedne inteligentne i zdolne do budowy cywilizacji istoty. To ludzie. Jeśli istniały starsze inteligentne rasy, raczej już ich nie ma r11; mówi uczony, wyjaśniając, że postęp zawsze idzie w parze z samozagładą.

"Rozwój nauki i inżynierii wyprzedza rozwój polityczny, co prowadzi do katastrofy powiedział Cox w wywiadzie dla "Daily Mail". Jedno z rozwiązań paradoksu Fermiego mówi, że nie da się utrzymać kontroli nad światem mającym potencjał, by się unicestwić " dodał.

Cox uznaje również, że życie to w kosmosie bardzo rzadkie zjawisko i wynik zbiegu sprzyjających okoliczności.

" Życie, tak jak gwiazdy i planety, to tylko tymczasowa struktura na długiej drodze od porządku ku chaosowi" stwierdził.

Choć Cox nie wyklucza, że kosmici mogą istnieć w innej galaktyce (a tych są miliardy), wydaje mu się, że nie ma ich w naszym najbliższym gwiezdnym sąsiedztwie.

"Jeśli założymy, że nie jesteśmy jedyną cywilizacją w galaktyce, kilka innych musiało wyewoluować miliardy lat przed nami. Tylko gdzie one są?" - pytał uczony.

Poglądy Coxa na problem życia pozaziemskiego nie są nowatorskie ani przełomowe. Od dekad nad tym, gdzie są kosmici i dlaczego się z nami nie kontaktują rozmyślają naukowcy próbujący rozwiązać wspomniany paradoks Fermiego. Nazwa paradoksu wiąże się z postacią włoskiego fizyka-noblisty, Enrico Fermiego, który w 1950 r., podczas rozmowy z kolegami na temat UFO i obcej inteligencji, miał wykrzyknąć: "No to gdzie Oni są!".

W praktyce paradoks odnosi się do rozdźwięku między rozmiarami wszechświata i wysokimi szansami na zaistnienie w nim inteligentnych form życia, a brakiem namacalnych śladów Obcych. Liczbę pozaziemskich cywilizacji w Drodze Mlecznej próbował oszacować na początku lat 60. astronom Frank Drake, tworząc specjalne równanie, z którego wynikało, że w naszej galaktyce powinny być tysiące inteligentnych ras. Choć równanie Draker17;a ma charakter czysto probabilistyczny i jest eksperymentem myślowym, jego autor uznał, że nasłuchiwanie kosmosu w poszukiwaniu przekazów radiowych od Obcych prędzej czy później musi przynieść sukces.

Przy pomocy Sagana oraz radzieckiego astronoma Iosifa Szkłowskiego, dr Drake zainicjował ponad pół wieku temu projekt SETI (skrót od ang. Poszukiwanie Inteligencji Pozaziemskiej). Niestety, mimo szeroko zakrojonych poszukiwań i tymczasowego włączenia SETI w badania NASA, nie udało się odebrać wyczekiwanego "Cześć" od kosmicznej braci. Zdarzały się co prawda pojedyncze sygnały rozbudzające nadzieje (m.in. sygnał "Wow!" odebrany w 1977), ale żaden z nich się nie powtórzył.

Dlaczego więc kosmos milczy, mimo iż powinien tętnić sygnałami Obcych? I dlaczego żadna z pozaziemskich ras nie obwieściła nam dotąd swojej obecności? Istnieje kilka możliwych odpowiedzi na te pytania. Pierwsza uznaje, że inteligentne życie pozaziemskie nie istnieje bądź jest tak rzadkie, iż szanse na jego znalezienie w głębi kosmosu są minimalne. Zwolennikami tej opcji są m.in. geolog Peter Ward oraz astrobiolog Donald E. Brownlee, którzy w książce "Rzadka Ziemia" pisali:

"Większe i bardziej kompleksowe organizmy pojawiły się na Ziemi dopiero w jej późnej historii, w ściśle określonych warunkach. Ewolucja i przetrwanie tych wysoce delikatnych form życia jest rezultatem zbiegu okoliczności, jakiego raczej nie należy się spodziewać na obcych planetach".

Według innej koncepcji, inteligencja w kosmosie dopiero ewoluuje, a Homo sapiens należy do najstarszego pokolenia istot rozumnych. Zgodnie z najnowszymi szacunkami ekspertów z NASA badających planety pozasłoneczne, 92 procent światów, na których może rozwinąć się życie jest dopiero na etapie formowania się. Jeśli to prawda, kosmici dopiero zaistnieją i to na nas spoczywa obowiązek zainicjowania międzygwiezdnego kontaktu.

Kolejna hipoteza uznaje, że najbliżsi nam Obcy mogą być na stopniu rozwoju niższym od naszego albo też (jak twierdzi Cox) popełnili oni cywilizacyjny błąd i unicestwili się. Mogło dojść do tego np. wskutek dewastacji środowiska naturalnego, wojny jądrowej albo użycia innych destrukcyjnych technologii. Innymi słowy, Obcy, podążając podobną drogą rozwoju co my, mogli popełniać identyczne błędy.

Poszukiwanie rozwiązań paradoksu Fermiego nie wiąże się jednak wyłącznie z negowaniem istnienia inteligencji pozaziemskiej. Zwolennicy hipotezy, że nie jesteśmy sami we wszechświecie uznają, że Obcy mogli skontaktować się z ludźmi u zarania dziejów albo sygnały od nich dotarły do Ziemi w dawnych czasach, kiedy nie byliśmy w stanie ich zarejestrować. Z kolei zdaniem astronoma Johna Balla, przedstawiciele obcej inteligencji mogą obserwować Ziemię niczym wielki rezerwat. Nie ingerują oni jednak w losy ludzkości, obawiając się, że mogłoby to zakłócić nasz naturalny rozwój:

"Możliwe, że obce cywilizacje istnieją i interesują się nami. Ich uczeni mogą nas nawet badać. Być może wydajemy im się ciekawi. (r30;) Mogą nas zatem dyskretnie obserwować, ale się nie mieszają" r11; pisał Ball, który nazwał swą koncepcję "hipotezą zoo".

Inne wyjaśnienia paradoksu Fermiego tłumaczą brak kontaktu tym, że kosmici, szczególnie ci na wysokim stopniu rozwoju, mogą się nami nie interesować i nie widzą konieczności wchodzenia z Homo sapiens w interakcje z tego samego powodu, dla którego ludzkość nie pertraktuje z królowymi mrówek czy pszczół. Równie dobrze kosmici mogą zwlekać z ujawnieniem swojej obecności do konkretnego momentu, a takim może być wejście naszej cywilizacji na wyższy stopień rozwoju i opanowanie technologii lotów międzygwiezdnych. Niewykluczone też, że Obcy cały czas próbują się z nami skontaktować, ale nie jesteśmy w stanie odebrać ich sygnałów (mogą oni wykorzystywać metody dużo bardziej zaawansowane od komunikacji radiowej). Równie dobrze mogą oni ciągle demonstrować swą obecność, ale my nie pojmujemy ich mentalności ani zamiarów. Przykładowo, jeden z pierwszych ufologów, mjr Donald Keyhoe twierdził, że fala obserwacji latających talerzy po II wojnie światowej była manifestacją nadzorującej nas obcej inteligencji w reakcji na użycie przez ludzkość broni jądrowej.

- Kosmici chcieli w ten sposób dać nam coś do zrozumienia, bezpośrednio nie ingerując r11; tłumaczył Keyhoe.

Podsumowując, nawet jeśli kosmos milczy, nie musi to oznaczać, że Obcy nie istnieją lub wymarli, jak uznaje Cox. Jak by nie patrzeć, ludzkość nie jest przecież rasą zdobywców uniwersum. Mimo lotów na Księżyc i zaglądania w głąb kosmosu dzięki teleskopom orbitalnym, o wszechświecie, w tym naszej galaktyce liczącej ok. 400 mld gwiazd, wiemy ciągle zaskakująco mało. Śladów Obcych poszukujemy z kolei dopiero od kilkudziesięciu lat. W kosmicznej mierze czasu to tyle, co nic.

Podano za
http://strefatajemnic.onet.pl/ufo/kosmici-sie-z-nami-nie-kontaktuja-bo-wymarli-mowi-znany-uczony/mcv6e9

Dodane przez Tomasz Cz
dnia 18/10/2016 15:18
0 Komentarzy
236 Czytań - Drukuj

Prawo na codzień czyli.... zawieramy umowę....nowe zasady
- Tomasz Cz

Umowę zawrzemy przez e-mail lub nawet sms

Ósmego września 2016 r. weszła w życie nowelizacja Kodeksu cywilnego i Kodeksu postępowania cywilnego. Zmiany dostosowują przepisy do istniejących realiów. Od teraz umów nie trzeba zawierać wyłącznie w dotychczas dominującej formule; na papierze, poprzez złożenie własnoręcznych podpisów. Ważne będą, chociażby, umowy zawarte za pomocą e-maila, a nawet smsa. Jest to niewątpliwie postęp. Czy jednak będzie to bezpieczne?

Dokument nowa definicja

Z punktu widzenia praktyki ważne jest, że zawieranie umów powszechnych za pomocą środków elektronicznych, przy takich okazjach jak zakupy w sieci, zakup usług czy polis od towarzystw ubezpieczeniowych, będzie jeszcze bardziej odformalizowana mówi w rozmowie z Onetem Łukasz Kwiecień, adwokat z Warszawy, współpracujący z Fundacją Lex Specialis. Przede wszystkim konieczność złożenia własnoręcznego lub elektronicznego podpisu będzie ograniczona do minimum dodaje.

Jednocześnie do Kodeksu cywilnego wprowadzono ustawową definicję tego, czym jest dokument.

Dokumentem jest nośnik informacji umożliwiający zapoznanie się z jej treścią stanowi teraz art. 73 (3) Kodeksu cywilnego. Rewolucyjne jest postrzeganie dokumentu nie jako papierowego pisma, lecz jako przekazu woli ludzkiej bez względu na jego nośnik uważa Łukasz Kwiecień.

Forma dokumentowa zawarcia umowy

Sama forma dokumentowa zawarcia umowy jest stosunkowo bliska formie pisemnej. Jest jednak mniej restrykcyjna. Jak ma wyglądać w praktyce? Od teraz oświadczenie woli przy okazji zawierania umów może być złożone na szerszym zakresie nośników od standardowych dokumentów papierowych poprzez e-mail, pendrive, faks, skan, dyski zewnętrzne, sms aż po nagranie audio i wideo.

Wszystko będzie zależało od konkretnego przypadku. Art. 76 znowelizowanego Kodeksu cywilnego stanowi od teraz, że jeżeli strony zastrzegły w umowie, że określona czynność prawna między nimi ma być dokonana w szczególnej formie, czynność ta dochodzi do skutku tylko przy zachowaniu zastrzeżonej formy. Umowa stanie się tym samym ważna.

Forma dokumentowa najważniejsze cechy
Warto odnotować jeszcze jeden przepis. Art. 78 (1) Kodeksu cywilnego stanowi, że w przypadku formy elektronicznej konieczne jest zastosowanie bezpiecznego podpisu elektronicznego. Oczywiście nie każdy go posiada. Stąd właśnie wzięła się idea wprowadzenia formy dokumentowej.

Co jest w tym przypadku najistotniejsze? Konieczne jest spełnienie trzech podstawowych kryteriów. Po pierwsze, oświadczenie woli musi być utrwalone na nośniku, o którym wspomniano wcześniej. Po drugie, konieczne jest zapoznanie się z treścią oświadczenia i możliwość jego ponownego odtworzenia. Po trzecie, musi istnieć możliwość ustalenia autora oświadczenia.

Czeka nas rewolucja czy kłopoty?

Nowelizacja Kodeksu cywilnego oraz Kodeksu postępowania cywilnego rozwiązuje stare problemy, jednak tworzy zupełnie nowe studzi optymizm nasz rozmówca z Fundacji Lex Specialis. Z jednej strony sądy już nie powinny przesłuchiwać świadków na okoliczności potwierdzone w wiadomościach e-mail czy sms. To uprości i przyspieszy rozpoznanie spraw sądowych mówi Łukasz Kwiecień.
Z drugiej jednak strony w razie ewentualnych sporów w przypadku zapisania danych na wielu nośnikach, dla ustalenia treści oświadczenia woli koniecznym okaże się badanie biegłego informatyka. Istnieje także problem braku pełnej precyzji przepisów. To może być najsłabszy punkt zmian. Kłopotliwe będzie przykładowo ustalenie, czy wersja dokumentu jest wstępna, czy jednak końcowa dodaje prawnik.
Pomimo wpisanych do Kodeksu cywilnego obostrzeń, przyjęte rozwiązania nie są idealne. Jednak podstawową zaletą zmian jest to, że idą one z duchem czasu i rozwojem technologii, a tym samym ułatwiają, chociażby, prowadzenie działalności gospodarczej. Osoby korzystające z nowych udogodnień będą musiały jeszcze bardziej zadbać o zabezpieczenie swoich danych i haseł, gdyż łatwiej będzie teraz stać się ofiarą cyberprzestępstwa ostrzega ekspert Fundacji Lex Specialis.

Podano za
http://biznes.onet.pl/wiadomosci/kraj/umowa-zawarta-e-mailem-czy-smsem-ma-moc-prawna-jest-wazna/gjpfzy

Dodane przez Tomasz Cz
dnia 15/10/2016 16:04
0 Komentarzy
228 Czytań - Drukuj

Prawo czyli...foteliki i siedziska samochodowe dla dzieci
- Tomasz Cz




Zmieniają się przepisy dotyczące przewożenia dzieci w fotelikach. Niektóre wymagania zostały zaostrzone, a część z nich uległa złagodzeniu. Kiedy dziecko powinno jechać w foteliku, a kiedy wystarczy przypiąć je pasami?

Ustawa z 9 kwietnia 2015 r. o zmianie ustawy r11; Prawo o ruchu drogowym (Dz. U. poz. 591) wdraża przepisy UE, dotyczące zasad przewożenia dzieci w pojazdach samochodowych.

W porównaniu do dotychczasowych przepisów zniknęło kryterium wieku dziecka, a pozostało jedynie kryterium wzrostu, tj. poniżej 150 cm. Tak więc również dziecko, które ukończyło 12 lat, a jednocześnie nie osiągnęło wymaganego wzrostu, powinno być przewożone w foteliku bezpieczeństwa lub urządzeniu przytrzymującym dla dzieci.

Wprowadzonych zostało również kilka odstępstw od ogólnych zasad przewożenia dzieci. Dopuszczono m.in., aby dzieci mieszczące się w przedziale wzrostu 135r11;150 cm, podczas przewożenia na tylnym siedzeniu były przytrzymywane za pomocą pasów bezpieczeństwa pojazdu, a więc bez fotelika oraz urządzenia przytrzymującego, jeżeli ze względu na masę i wzrost tego dziecka nie jest możliwe zapewnienie mu odpowiedniego urządzenia. W praktyce dotyczy to przewożenia dziecka mieszczącego się w powyższym przedziale wzrostu, którego waga ciała przekracza 36 kg, a więc przewidzianą w przepisach maksymalną wagę dla urządzenia przytrzymującego dla dziecka. Powyższe wyłączenie nie dotyczy przewożenia dziecka na przednim siedzeniu pojazdu, co powinno każdorazowo odbywać się z wykorzystaniem fotelika lub urządzenia przytrzymującego.

Kolejny wyjątek od ogólnych zasad przewożenia dzieci samochodem osobowym oraz małym samochodem ciężarowym dopuszcza przewożenie na tylnym siedzeniu trzeciego dziecka w wieku co najmniej 3 lat, przytrzymywanego za pomocą pasów bezpieczeństwa pojazdu, w przypadku, gdy dwoje dzieci jest przewożonych w urządzeniach przytrzymujących zainstalowanych na tylnym siedzeniu i nie ma możliwości zainstalowania trzeciego urządzenia. W praktyce ten przepis ma zastosowanie dla przewozu typowym samochodem osobowym, a więc przeznaczonym dla maksymalnie 5 osób łącznie z kierowcą. W samochodach osobowych o liczbie miejsc 6-9 i dwóch rzędach tylnych siedzeń, ze względu na odpowiednio duże wymiary (w tym szerokość siedzeń), zainstalowanie urządzenia przytrzymującego dla każdego przewożonego dziecka nie stwarza już żadnych problemów.

Nowe przepisy zakazują przewożenia dziecka w wieku poniżej 3 lat w pojeździe niewyposażonym w pasy bezpieczeństwa i fotelik lub w pasy bezpieczeństwa i inne urządzenie przytrzymujące. Aktualny pozostaje zakaz przewożenia dziecka tyłem do kierunku jazdy na przednim siedzeniu pojazdu, z tą jednak różnicą, że przepis ten dostosowano do postępu technicznego. Nie jest już istotny sam fakt wyposażenia pojazdu w poduszkę powietrzną dla pasażera, co dotychczas wykluczało możliwość przewożenia dziecka w taki sposób, lecz to, czy jest ona aktywna. Ponadto - w odróżnieniu od dotychczasowego brzmienia - przepis ten umożliwia przewożenie dziecka na przednim siedzeniu pojazdu z wykorzystaniem zarówno fotelika bezpieczeństwa, jak również innego urządzenia przytrzymującego.

Zachowane zostały dotychczasowe wyłączenia dotyczące przewożenia dzieci pojazdami takimi jak taksówka, specjalistyczny środek transportu sanitarnego oraz pojazd Policji, Straży Granicznej lub straży gminnej (miejskiej).

Zniesiono natomiast wyłączenie dotyczące przewożenie dziecka autobusem. W związku z tym przewożenie dziecka tego rodzaju pojazdem podlega tylko wyłączeniu ogólnemu (brak pasów bezpieczeństwa w autobusie) oraz wyłączeniom szczególnym, uregulowanym w art. 39 ust. 2 pkt 10 r11; 11 ustawy r11; Prawo o ruchu drogowym.

Ponadto istotną zmianą jest nałożenie, obok obowiązku przewożenia dzieci w fotelikach bezpieczeństwa lub w innych urządzeniach przytrzymujących, obowiązku dostosowania urządzenia do masy i wzrostu dziecka, zgodności tego urządzenia z właściwymi warunkami technicznymi, jak również jego prawidłowego zamontowania - zgodnie z zaleceniami producenta. Niespełnienie jednego z powyższych obowiązków zagrożone jest karą grzywny.

Podano za (BPiRD KGP / mb)

Dodane przez Tomasz Cz
dnia 31/08/2016 09:09
0 Komentarzy
358 Czytań - Drukuj

Jak obiecałam...
- Asiunia




Jak obiecałam... tak robię.

Rano dopadły mnie moje piękne myśli. Ubrane były w wykwintne, lecz doskonale zrozumiałe słowa. Stanowiły początek pewnej historii, którą, kiedy już dojrzeje, opiszę. Jest to historia o miłości, poświeceniu, trudnościach i ich przezwyciężaniu. I - co najlepsze - jest w 100% prawdziwa. Jeślibym dziś moje myśli zapisała, wyszedłby z tego całkiem udany akapit. A ja nie sięgnęłam po kartkę, nie wzięłam do ręki długopisu... Nie otworzyłam laptopa, nie otworzyłam Worda ani notatnika... Cóż, przepadło chyba...

Myśli w ciągu dnia zawiodły mnie ku innym obszarom. Błądziły wokół ludzi, ich cech charakteru, ich głupoty i mądrości. Zahaczały o motywy działania człowieka, o jego postawy życiowe, o powody, dla których nie potrafi być taki a potrafi - inny. Na ile dana osoba oczekuje korzyści, na ile potrafi z korzyści zrezygnować, ile znaczy dla niej wartość i jaka to wartość. Jaka jest łatwość rezygnacji z siebie na rzecz innego lub na rzecz jakiejś sprawy? No i w końcu - kto jest szczęśliwszy - ten, kto zachował w sobie coś z dziecka czy ten na wskroś dorosły?

Pod wieczór zaczęłam się zastanawiać, czy i ile mogę napisać. Zmieniłam kierunek myśli - mogę, ale czy chcę? Odkryć siebie to w pewien sposób wystawić przed publikę. I oczekiwać reakcji.
Zalety odkrywania siebie w słowie pisanym są takie, że pozwalają czytelnikom spojrzeć z innej perspektywy na to, co wokół. Pozwalają też spojrzeć w inny sposób na piszącego. Niejeden bywał zadziwiony, gdy odkrywał autora i jego charakter.(Na mnie na przykład ogromnym zaskoczeniem było poznanie Stanisława Grzesiuka. Nie spodziewałam się, że jest on tak bogatą osobowością. Współczułam mu, bo wiele przeszedł, podziwiałam za ogromną chęć życia i za pozytywne podejście do wielu spraw. Za walkę o siebie. Gdybym nie czytała napisanych przez niego utworów, jego postać rysowałaby się w zupełnie innym świetle.) Niejeden się zachwycał, że można w taki a nie inny sposób patrzeć na świat i życie... Zatem zalety pisania zdecydowanie są. Generalnie - jest ich więcej niż zaznaczyłam. Ale na dziś starczy... Mam ogromną ochotę wziąć do ręki telefon. Wypukać numer. Posłuchać sygnału. w końcu - usłyszeć głos...

Dodane przez Asiunia
dnia 23/08/2016 11:53
0 Komentarzy
339 Czytań - Drukuj

Będę pisać
- Asiunia






Dawno tego nie robiłam, znaczy dawno nie pisałam.
Miałam mnóstwo przemyśleń, doświadczeń i przeżyć.
I nawet chciałam pisać... tak dużo tego było...

Często piszę w celu uzyskania katharsis.
Niekiedy potrzebuję ułożyć coś w głowie i umieszczenie słów na papierze pomaga mi w tym bardzo.

Zatem - pisać. Cieszyć się słowami.
Radować się czytaniem.

Będę pisać.
O wszystkim.
Prawie ;)


Dodane przez Asiunia
dnia 18/08/2016 07:53
2 Komentarzy
350 Czytań - Drukuj

Strona 4 z 65 < 1 2 3 4 5 6 7 > >>
`REKLAMA

U NAS ZNAJDZIESZ COŚ DLA SIEBIE

;
1 2 3 4

ZAPRASZAMY DO KRÓTKIEJ REJESTRACJI I DO ROZMÓW NA FORUM
Design by: d4u.hut2.ruPowered by PHP-Fusion © 2003-20051993138 Unikalnych wizyt

Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie